Lech w obecnym sezonie w 33 meczach strzelił 39 goli. Tyle samo co Ruch Chorzów, a mniej w grupie mistrzowskiej ma tylko Pogoń Szczecin (38). Urban nie ukrywa, że skuteczność jego zespołu jest bolączką, trwającą praktycznie od początku sezonu. Jak przyznał, drużynie brakuje snajpera z prawdziwego zdarzenia.

 

Lech kiedy grał bardziej widowiskowo i odnosił sukcesy, zawsze miał napastnika wysokiej klasy, który strzelał sporo bramek. Marcin Robak, który przyszedł rok temu, gwarantował to, jednak z powodu kontuzji tak się nie stało. Dawid Kownacki też wniósł sporo w tej materii, ale także kontuzja przeszkodziła by mógł dać więcej – mówił szkoleniowiec na konferencji prasowej.

 

Dodał również, że jego podopieczni strzelają mało bramek po stałych fragmentach gry. - Chciałbym żeby to się zmieniło. Mamy zawodników dobrze operujących głową czy dysponującymi solidnymi warunkami fizycznymi. Stałe fragmenty gry to także umiejętność wykorzystania takiego cwaniactwa boiskowego. Tego nam brakuje – podkreślił.

 

Lechici ze względu na mecz finału Pucharu Polski z Legią Warszawa (2 maja), najbliższy ligowy mecz zagrają w czwartek. Do stolicy Wielkopolski przyjedzie Lechia Gdańsk. - Lechia jest zespołem, który w większości meczów gra trójką środkowych obrońców, dobrze operują piłką, ale można ich pokarać, że tak dużą liczbę zawodników mają z przodu. To jest jednak ich styl, na pewno nie będą grać inaczej. To przyniosło im też awans do najlepszej ósemki. Maszerowali ostatnio w górę tabeli, dopiero w ostatniej kolejce Piast ich zablokował – przyznał Urban.

 

Dla Lecha mecz z Legią o Puchar Polski będzie najważniejszym wydarzeniem kończącego się sezonu. Urban zapewnił, że przed pojedynkiem z gdańszczanami nie musi specjalnie motywować swoich piłkarzy. Wciąż liczy też na zapewnienie sobie miejsca w lidze, gwarantujące udział w europejskich pucharach. - Cały czas możemy awansować do europejskich pucharów poprzez ligę i nawet w przypadku porażki te szanse pozostaną, choć już bardzo małe. Nie muszę dodatkowo motywować zawodników, tym bardziej po takim pojedynku w Szczecinie, gdzie zagraliśmy dużo lepszy mecz niż jesienią, kiedy to wygraliśmy 2:0. Teraz po prostu nie wykorzystaliśmy swoich szans – tłumaczył.

 

Oprócz Trałki i Kadara nie pojawią się Sisi i Robak. Ten ostatni od kilku tygodni trenuje z zespołem, ale jak zaznaczył Urban, o tym czy jeszcze w tym sezonie wyjdzie na boisku, zależy już od niego samego. - Czekam aż sam mi powie, że jest gotowy do gry. Nikt tak naprawdę nie wie, co czuje ta jego kostka. Namawiam go do gry w drugim zespole, ale nie zmuszę go – dodał opiekun "Kolejorza".

 

Mecz Lecha z Lechią rozegrany zostanie w czwartek o godz. 18. W sezonie zasadniczym dwukrotnie triumfowali poznaniacy – 2:1 u siebie i 1:0 w Gdańsku.