Przed rokiem na listę strzelców w finale Pucharu Polski wpisali się tylko Tomasz Jodłowiec i Marek Saganowski. Ten pierwszy uczynił to dwukrotnie - raz pokonał własnego bramkarza, później się zrehabilitował i skierował piłkę do bramki strzeżonej przez Macieja Gostomskiego. To już jednak historia...

- Jaki mamy plan na mecz z Lechem? Aby wygrać, trzeba dobrze zagrać w ofensywie, ale i w defensywie. Zbalansować to wszystko. Drużyna jest w bardzo dobrej formie. W tym sezonie już kilka razy mierzyliśmy się z Lechem, dlatego mieliśmy dużo materiału do przemyślenia. Każdy mecz, który do tej pory graliśmy, był inny. Wydaje mi się, że w Lechu również zobaczymy kilku nowych zawodników. Przed nami bardzo trudne spotkanie. To, że mierzy się ze sobą aktualny mistrz Polski i zdobywca krajowego pucharu, mówi samo za siebie - powiedział trener Legii Warszawa Stanisław Czerczesow.

- Poziom motywacji nie może być większy, nie da się być bardziej zmotywowanym niż my wtedy czy dzisiaj. W przypadku takich spotkań nie myśli się o tym, co się zdarzyło przed i co się zdarzy po. Przed nami jeden mecz, który zdecyduje o trofeum. Na trybunach zasiądzie 15 czy 20 tysięcy ludzi z Poznania. Takie mecze zostają w pamięci na zawsze. Trener pytał mnie niedawno, ile konfrontacji ze swojej kariery pamiętam. I faktycznie, maksymalnie trzy czy cztery - i finał Pucharu Polski z ubiegłego roku jest jednym z nich. Jesteśmy tu po to, by wygrać. Zupełnie nie myślę o tym, co będzie za tydzień.

Transmisja finału Pucharu Polski Lech Poznań - Legia Warszawa w Polsacie i Polsacie Sport od 15:50 (początek studia o 14:30). Mecz skomentują Mateusz Borek i Waldemar Prusik.