Dla kiszykarskiej Ślęzy jest to dziewiąty medal mistrzostw kraju, w tym czwarty brązowy. Wrocławianki zanim wygrały batalię z MKS Polkowice o trzecią lokatę, stoczyły w półfinale zacięty bój z Wisłą Can-Pack Kraków, który przegrały ostatecznie 2-3.

 

Ziobro-Franczak powiedziała PAP, że w pewnym momencie nadzieje w klubie były bardzo mocno rozbudzone. „W miarę jedzenia apetyt rośnie i z nami było podobnie po wygranym meczu w Krakowie. Decydujący piąty pojedynek jednak nam nie wyszedł, ale tak czasami w sporcie bywa" – dodała.

 

W porównaniu do poprzedniego sezonu wrocławianki zrobiły kolosalny skok. Rok temu rzutem na taśmę dostały się do play off, gdzie później gładko poległy w boju z Wisłą 0-2. Prezes przyznała, że na poprawę wyników złożyły się dwa czynniki.

 

„Pierwszy to odpowiedni dobór zawodniczek. Sztab szkoleniowy stworzył świetny zespół, który rozumiał się doskonale nie tylko na boisku, ale także poza nim. Rozmawiałam z dziewczynami i wiele z nich mówiło, że jeszcze nigdy nie grało w zespole, w którym panowałaby tak rodzinna atmosfera. Trenerzy dokonali naprawdę rzeczy wielkiej” – oceniła Ziobro-Franczak.

 

Sam klub dbał także, aby atmosfera w ekipie była doskonała, organizując w trakcie sezonu różnego rodzaju akcje mające integrować zespół. Hitem była kolacja w jednej z wrocławskich restauracji na dzień kobiet, kiedy litewski trener Algirdas Paulauskas ze swoim sztabem zamienili się w kucharzy i kelnerów.

 

„Drugi czynnik to pieniądze. Nie oszukujmy się – bez odpowiednio wysokiego budżetu nie ma nawet co myśleć o walce o medale mistrzostw Polski. Takie są realia; jeżeli chcesz odnosić sukcesy, musisz zainwestować w drużynę. Dzięki ciężkiej pracy udało nam się zwiększyć budżet” – podkreśliła prezes Ślęzy.

 

Wrocławski klub nie ma jednego silnego sponsora, ale dzięki programowi marketingowemu Liga Partnerów zgromadził wokół siebie bardzo dużą grupę mniejszych firm, które wspomagają zespół.

 

Ziobro-Franczak przyznała, że niemal zaraz po wygraniu drugiego decydującego o trzecim miejscu meczu z MKS Polkowice, przystąpili do rozmów ze sponsorami w kontekście nowego sezonu.

 

„Najbliższe tygodnie będą bardzo pracowite i pokażą, w którą stronę pójdziemy. Chcielibyśmy ponownie odegrać znaczącą rolę w rozgrywkach ligowych, ale niczego nie przesądzam. Jeżeli się nie uda, mamy plan B, ale na tę chwilę nie chcę nic mówić, aby nie zapeszyć” – powiedziała.

 

Podsumowując, zwróciła uwagę na jeden istotny aspekt, który sprawia, że z umiarkowanym optymizmem wszyscy w klubie patrzą w przyszłość.

 

„W tym sezonie mieliśmy kilka meczów, kiedy hala była wypełniona po brzegi. Do tego na nasze spotkania wyjazdowe z Wisłą i Polkowicami pojechały z Wrocławia duże grupy kibiców. To daje pozytywnego kopa, bo pokazuje, że twoja praca jest doceniana” – podkreśliła prezes.

 

Ślęza w swojej historii ma jeden złoty medal z 1987 roku. W latach 1982, 1984, 1985 i 1986 zdobywała srebro, a w 1993, 2001 i 2002 brąz.