Blanik: Polska gimnastyka wróci na światowe salony

Inne
Blanik: Polska gimnastyka wróci na światowe salony
fot. Cyfrasport

Leszek Blanik nie ukrywa, że jako szkoleniowiec zamierza po latach posuchy przyczynić się do kolejnych sukcesów polskich gimnastyków sportowych. "Chcemy znowu wprowadzić naszą dyscyplinę na światowe salony" - powiedział dwukrotny medalista olimpijski.

Po obfitującej w sukcesy zawodniczej karierze Blanik realizuje się obecnie jako szkoleniowiec.

 

"Polski Związek Gimnastyczny powołał na gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu Ośrodek Przygotowań Olimpijskich w gimnastyce sportowej. Od wakacji ubiegłego roku jestem trenerem głównym kadry narodowej seniorów i jednocześnie trenerem głównym w ośrodku. Moim asystentem jest Adam Koperski, a fizjoterapeutą Piotr Sawicki. Wspomaga nasz również firma Energa, zatem mamy zabezpieczenie organizacyjne i możemy spokojnie pracować" - zapewnił.

 

W Gdańsku trenuje 10 zawodników, dla których najważniejszą imprezą mają być igrzyska olimpijskie w 2020 roku w Tokio.

 

"Niestety, gimnastyka męska nie ma żadnej kwalifikacji do Rio, zatem musi skoncentrować się na kolejnych igrzyskach. Naszym zadaniem jest ponownie, po latach posuchy, wprowadzić polską gimnastykę na światowe salony i zdobyć kwalifikację olimpijską, ale to nie jest nasz jedyny cel. Mamy kilku fajnych i utalentowanych zawodników w wieku od 16 do 21 lat. Wprowadzamy młodych chłopaków do reprezentacji, aby powoli wymieniać tych starszych na młodszych i miejmy nadzieję, że na lepszych zarazem" - wyjaśnił.

 

Blanik ma nadzieję, że po pierwsze sukcesy prowadzeni przez niego reprezentanci Polski sięgną już za dwa lata.

 

"Kwalifikacje do igrzysk rozpoczną się właśnie w 2018 roku, ale marzy nam się coś więcej niż sam awans. Za dwa lata na mistrzostwach świata i Europy zamierzamy powalczyć nie tyle o medale, ile o pierwsze finałowe miejsca" - przyznał.

 

39-letni szkoleniowiec przekonuje, że na świecie gimnastyka sportowa jest niezwykle ceniona i powszechnie uprawiana. O skali trudności może też świadczyć fakt, że w mistrzostwach globu o medale rywalizuje ponad 70 zespołów.

 

"W Polsce gimnastyka nie jest tak popularna, jak w wielu krajach na świecie, np. w Niemczech, Francji czy w Stanach Zjednoczonych, ale widać, że zainteresowanie gimnastyką jako dyscypliną powszechną rośnie z każdym rokiem. Polski Związek Gimnastyczny zrzesza 103 kluby gimnastyczne i akrobatyczne. W sumie gimnastykę trenuje kilka tysięcy osób, a kilkaset posiada licencję zawodniczą. Przez wiele lat w naszym kraju skoncentrowano się jednak tylko na sporcie kwalifikowanym, ale ta tendencja zmienia się. Gimnastyka bardzo dobrze przygotowuje do uprawiania innych dyscyplin i dlatego zmierza w kierunku powszechności" - zaznaczył.

 

Złoty i brązowy medalista olimpijski w skoku podkreślił, że w Polsce nie ma gimnastycznego obiektu z prawdziwego zdarzenia, przez co zawodnicy trenują w dość spartańskich warunkach.

 

"Nie możemy odnosić sukcesów w kategorii juniorów, bo nie mamy sal, gdzie moglibyśmy realizować program szkoleniowy. A on z łatwością wdrażany jest w innych krajach. Na szczęście pojawiło się światełko w tunelu w postaci budowanej hali w Gdańsku, która będzie jednym z najlepiej wyposażonych obiektów gimnastycznym w Europie. Służyć będzie także gimnastyce sportowej i artystycznej kobiet, może być również wykorzystana na potrzeby fitness, aerobiku oraz akrobatyki sportowej. To centrum powinno być wielką odskocznią dla polskiej gimnastyki" - zauważył Blanik.

 

Nie tylko powstająca w Gdańsku hala ma przyczynić się do poprawy w Polsce gimnastycznej infrastruktury.

 

"W budowie jest hala w Szczecinie, niebawem ma rozpocząć się budowa hali w Bydgoszczy, słyszałem też o możliwości powstania hali w Zabrzu. Gimnastykiem może zostać każdy, ale nie każdy może zostać mistrzem olimpijskim. Zależność, na zasadzie piramidy, jest prosta. Im więcej osób u jej podstawy, tym więcej zawodników prezentować będzie profesjonalny poziom. Powstające w Polsce hale przyspieszą rozwój gimnastyki, pchną ją do przodu i sprawią, że gimnastyka wstanie z kolan. Takie obiekty, jak ten w Gdańsku, sprawią, że dzieci uprawiających gimnastykę będzie więcej" - ocenił.

 

Zwiększył się przedział wieku, w którym z powodzeniem można uprawiać gimnastykę. Kariera trwa obecnie zdecydowanie dłużej niż kiedyś - po złoty medal w skoku na igrzyskach olimpijskich w Pekinie w 2008 roku Blanik sięgnął mając ponad 31 lat.

 

"Najlepszym przykładem jest jednak reprezentująca Niemcy Oksana Chusovitina, która ma ponad 40 lat i wciąż znajduje się w światowej czołówce. Górna granica wydłużyła się, bo nasza dyscyplina poszła w kierunku specjalizacji, dzięki czemu wzrosła żywotność zawodników. Gimnastycy koncentrują się na konkretnych przyrządach, a nie na wszystkich. Ci, którzy wygrywają wielobój, generalnie nie radzą już sobie tak dobrze w poszczególnych konkurencjach" - analizował.

 

Nie zmieniła się dolna granica - jeśli myśli się o sukcesach, trzeba zacząć trenować w wieku nawet pięciu lat.

 

"Gimnastyka to dyscyplina wczesnej specjalizacji. Na zachodzie normą jest, że dzieci rozpoczynają zabawę w wieku 5-6 lat. Ja byłem ewenementem, bo zacząłem bardzo późno, właściwie mając 10 lat, ale jeśli chce się odnosić sukcesy, to wiek optymalny wynosi 6-8 lat" - dodał.

 

Gimnastyczne umiejętności mogą się przydać także po zakończeniu sportowej kariery i być źródłem utrzymania przez wiele lat.

 

"Po celebryckich telewizyjnych programach widać, że sporty gimnastyczno-akrobatyczne mają wzięcie. Możliwości po karierze są duże. Gimnastycy idą w kierunku akrobatyki sportowej, często biorą udział w przedsięwzięciach będących połączeniem sportów akrobatycznych z artyzmem, jak Cyrk du Soleil czy Dragon. Z powodzeniem mogą realizować się w Teatrze Muzycznym, gdzie akrobaci też są potrzebni. W tej chwili widać popyt na sporty gimnastyczno-akrobatyczne i trzeba się w to umiejętnie wpasować i wykorzystać" - nadmienił.

 

Najlepszy polski gimnastyk był również posłem na Sejm VII kadencji, ale nie starał się o reelekcję.

 

"Czas spędzony w polityce oceniam bardzo pozytywnie, bo przez cztery lata udało mi się załatwić wiele ważnych i trochę mniej ważnych spraw. Chciałem coś zrobić dla mojego środowiska gimnastycznego, ale od początku zakładałem, że spędzę w sejmowych ławach jedną kadencję. Będąc posłem szkoliłem jednocześnie trzech zawodników, których obecnie prowadzę w ośrodku. Zawsze chciałem być trenerem, bo zdecydowanie najlepiej czuje się w hali. Nie ukrywam, że ciągle mam głód, tym razem od strony szkoleniowej, aby osiągać szczyty, aby na igrzyskach nasi gimnastycy byli znaczącym i ważnym elementem polskiej reprezentacji" - podsumował Blanik.

IM, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze