O co konretnie chodzi? Remis w majowym meczu z Cracovią dawał piłkarzom Zagłębia prawo gry w Pucharze UEFA. Zawodnicy postanowili więc zrobić zrzutkę i zapłacić "Pasom" za bezbramkowy wynik. Piszczek co prawda w tamtym spotkaniu nawet nie wystąpił, ale w całym procederze uczestniczył - tak, jak Chałbiński.

W 2009 roku Piszczka zaczęły gryźć wyrzuty sumienia. Młody piłkarz postanowił zgłosić się do prokuratury i wyspowiadać się z dawnych grzechów. Stwierdził, że nie miał wyjścia - w szatni rządzili starsi.

Zagłębie zostało ukarane grzywną w wysokości 300 tysięcy złotych i nawet ją zapłaciło, ale żeby odzyskać pieniądze - oskarżyło samych piłkarzy.

- Klub dochodzi swoich roszczeń od Łukasza Piszczka i Michała Chałbińskiego już od dobrych kilku lat. Sprawę wygraliśmy. Chodziło o kwotę kary, którą Zagłębie musiało zapłacić do PZPN-u - powiedział portalowi sportowefakty.wp.pl prezes Zagłębia Tomasz Dębicki.

W poniedziałek wyrok się uprawomocnił. Dla Łukasza Piszczka, gwiazdy Borussii Dortmund, która zarabia tygodniowo kilkadziesiąt tysięcy euro, kara raczej problemem nie będzie. Gorzej z Chałbińskim, który od 2011 roku nie gra w piłkę...