Leszek Bartnicki: Po ostatnim meczu jesieni Pana syn powiedział, że musi Pan strzelić 20 goli na wiosnę. Nie udało się, chociaż ze względu na kontuzję jest Pan wytłumaczony... Ten awans do chyba piękna chwila?
Paweł Abbott: On chyba mówił "12 goli"...? Nie? Jednak dwadzieścia? Kto wie, jakby to wyglądało, gdyby nie kontuzja, ale najważniejszy jest awans i teraz czekamy na ekstraklasę.

Poprzedni sezon nieudany, zakończony w środku stawki. Pan tylko dwa gole na koncie. Teraz dużo, dużo lepsze wyniki choćArka persoanlnie zbytnio się nie zmieniła. Co było waszą siłą?
Został trzon zespołu - to było najwazniejsze. Rok temu graliśmy praktycznie pierwszy raz ze sobą. Teraz poznaliśmy się, wiemy, jak kto gra, ale doszły też transfery - 3-4 zawodników przed sezonem, wzmocnienia były też zimą.

Kiedys do Preston North End ściągał Pana mało znany trener David Moyes. W czym lepszy od tego szkoleniowca jest Grzegorz Niciński?
Lepszym..? Więcej na mnie stawiał... może dlatego. Moyes może też więcej by osiągnął, gdyby więcej na mnie stawiał.