Marcin Lepa: Nie wiem, co dawali w spalskich lasach, ale jesteś szczuplutki i wyglądasz na bardzo szybkiego. Jak się czujesz na tydzień przed turniejem w Tokio?

Marcin Możdżonek: Dziękuję za komplementy. (śmiech) To wszystko efekt pracy, jaką wykonywałem od początku sezonu w klubie. Waga zeszła, przyszła szybkość. Ale mniejsza z tym. We wtorek zagraliśmy pierwszy mecz Memoriału Wagnera. Niestety, znów - tak, jak 2014 roku - przegraliśmy z Bułgarami 2:3...

To już chyba szósta z rzędu przegrana z Bułgarami...

Interesująca statystyka. Jeśli to naprawdę już szósta z rzędu porażka, w następnym meczu będziemy się jeszcze bardziej starać. Musimy przełamać tę serię. Tak być nie może. Ale weźmy pod uwagę też to, że dopiero co wróciliśmy ze spalskich lasów, gdzie bardzo ciężko trenowaliśmy. Jesteśmy zmęczeni, co widać po naszych ruchach i akcjach. Ja bym się jednak specjalnie nie martwił - na tym etapie przygotowań jest to normalne. Świeżość, siła i jeszcze większa szybkość przyjdą dopiero w Tokio.

No właśnie, brak płynności, regularności w przyjęciu, popełnialiście mnóstwo błędów. Ale ty prezentowałeś się świetnie: trzy na trzy w ataku, bardzo szybki w bloku. Tobie akurat do Tokio chyba już niewiele brakuje?

Chyba tak. Jestem bliski optymalnej formy. Musimy jednak patrzeć na drużynę jako całość, a nie na jednostki.

Całą rozmowę z Marcinem Możdżonkiem obejrzysz w załączonym materiale wideo.