W Legii jest 180 dzieci prowadzonych z myślą o karierze zawodniczej i ponad 1700 w grupach nieselekcyjnych. Łącznie w pięciu klubach Roberta Lewandowskiego - w których był do dwudziestego roku życia - szkoli się obecnie prawie 3,5 tysiąca "brzdąców", marzących o dokonaniach kapitana reprezentacji Polski! "Lewy" działa na wyobraźnię tysięcy dzieciaków w Warszawie i okolicach, a w Polsce to pewnie dziesiątki, ba, jestem przekonany, że setki tysięcy młodych ludzi, dla których stał się wzorem. "Gdzie spojrzysz, dokoła dżungla" - śpiewał dekadę temu zespół "Lady Pank". Ostatnio gdzie spojrzę, tam Lewandowski! W prawo - Lewandowski, w lewo - "Lewy", na wprost - Robert jak żywy! Huawei eksponuje Lewandowskiego nadzwyczajnie. Za chwilę pójdą "w ruch" inne wielkie kampanie z udziałem Roberta, ale przecież można go zobaczyć na zeszytach szkolnych, na piórnikach, na kubkach w pobliskim empiku. Każde wydawnictwo przemawia turniejem EURO 2016, eksponując oblicze Lewandowskiego. Robert to, Robert tamto - donoszą media. Nawet jak Lewandowskiego nie ma - na zgrupowaniu w Juracie - jego nazwisko jest wszechobecne. Również dzięki małżonce - Annie Lewandowskiej, która poprowadziła zajęcia na plaży dla wybranek kadrowiczów. Wszystkie przebrała w jeden i ten sam strój, zbudowała specjalną scenę, zaangażowała media. 

Co nie znaczy, że Anna dba tylko o PR. Nie, takimi działaniami dba również o właściwy klimat w kadrze, czy też wokół niej. Kiedyś uchodziła za samotnika. Teraz wychodzi na inne polskie WAG-s i te sobie to chwalą. Pozwala to zbudować inny, nie ma co ukrywać bogatszy kontakt - bogatszy w normalne relacje. Ania opowiada, co służy zdrowiu - o właściwym żywieniu mogłaby nawijać godzinami. Przemawia do wyobraźni, dbając o swojego mężczyznę. Kiedyś wydawało się, że chce pokazać, iż idzie własną drogą. Teraz chce przekonać, że sukces Roberta to również jej dzieło. Pod hasłem:  "Co je Lewandowski, aby kropnąć kolejną bramkę". Trochę upraszczam, ale myślę, że kapitalnie się wzajemnie uzupełniają. 

Na koniec mały apel do Roberta, choć pewnie nawet tego nie przeczyta: warto wyjść na przeciw klubom młodości (może przeczyta to ktoś z licznego otoczenia naszego asa i mu podpowie?). Partyzant Leszno, Varsovia, Delta Warszawa i Znicz Pruszków mogłyby doświadczyć odrobimy troski ze strony światowego piłkarza. Już po finałach EURO 2016 warto wpaść z dobrym słowem i małym upominkiem... Naprawdę byłoby to wydarzenie. Może później warto przekształcić to w regularną współpracę, z której zapewne i Lewandowski czerpałby radość. Nie ma jak pomoc młodym Polakom, którzy są zapatrzeni w Niego, jak w obrazek. Poznałem trenerów i działaczy, którzy w kolejnych klubach spotykali młodego Roberta. Wielu z nich to wspaniali, oddani ludzie. Marek Krzywicki z Varsovii właśnie wrócił ze stażu w Athletic Bilbao. Opowiada z przejęciem: - Athletic czerpie ze społeczności, która przypomina Warszawę. W samym Bilbao żyje 450 tysięcy ludzi, a z okolicznościowymi miejscowościami to 1,5 miliona ludzi. Jeśli chodzi o podejście do treningu, to już nie mamy się czego wstydzić. Naprawdę! Problemem jest baza. To nasza pięta achillesowa... Kilka dni temu gościłem w Delcie. Po dwóch-trzech trenerów do każdej z grup dzieci. Andrzej Trzeciakowski ciągle udoskonala warunki pracy i swoją kadrę. - Mam 1,3 miliona złotych rocznego budżetu - chwali się. I niemal jednym tchem dodaje: - Przydałoby się jednak tak 2 miliony, aby jeszcze zwiększyć intensywność szkolenia, zindywidualizować je. Dziś piłka opiera się o detale... Rozmawiam z Krzywickim kilka dni później i też mówi: - W futbolu liczą się detale. Nad tym będziemy pracować... 

* * *

I na koniec jeszcze jedno: szaleństwo na punkcie Lewandowskiego obrazuje rynek wydawniczy, gdzie są dwie książki dla dzieci (jedna Darka Tuzimka, a druga Yvette Żółtowskiej-Darskiej) i dwie poważne pozycje (jedna Łukasza Olkowicza i Piotra Wołosika, a druga Pawła Wilkowicza). Lektury w samolotach, czy pociągach nie zabraknie! Rzecz jasna przeczytam wszystkie, bo wnioski są zawsze ciekawe - jak choćby z lektury "Kuby", gdzie Lewandowskiego brak! Grał chłop z Jakubem Błaszczykowskim cztery lata w jednym klubie, a jakby go wcale nie było! W kadrze występują razem już prawie osiem lat, a dla Kuby nie ma to żadnego znaczenia... Przeczytałem Olkowicza "Nawałka. Droga po prefekcji". Rozdziały o karierze piłkarskiej napisane na kolanie. Jednak już przygoda "gastarbeitera" w USA zachwyca. Podobnie jak strony o karierze trenerskiej. Świt Krzeszowice - ta opowieść wręcz wzrusza. Podobnie jak kolejne kluby - Sandecja, Jagiellonia, GKS Katowice, Górnik Zabrze (tego ostatniego jest trochę za mało, wszak to trzy i pół roku - absolutnie decydujące o być albo nie być Nawałki w wielkiej piłce). 


Na marginesie kariery trenerskiej Nawałki pomyślałem o karierze piłkarskiej Lewandowskiego. Obaj mieli niesamowicie pod górę. Na początku wręcz wspinali się, a los zrzucał ich w dół. Jednak to ich zahartowało. Z tego już jest chleb - w postaci awansu do finałów EURO 2016. A może być chleb w finałach, czego Państwu i sobie życzę!