- Popatrzcie na mój nokaut na Szpilce, który mu zafundowałem czystą siłą daną od Boga. Teraz wyobraźcie sobie, że zrobiłbym to na meldonium albo innym dopingu, który pozwoliłby mojemu ciału na coś więcej. On umiera - to byłoby morderstwo, powinienem wówczas trafić do więzienia! - powiedział Wilder w rozmowie z ESPN.

 

Wilder i Powietkin mieli się zmierzyć 21 maja na gali w Moskwie. Walka została jednak przełożona na inny termin po tym, jak Rosjanin wpadł na stosowaniu meldonium.

 

- Zrozumiałbym to, gdyby on sobie coś złamał albo naderwał, ale jeśli ktoś coś bierze, to jest nie do zaakceptowania. Nie powinno być żadnej tolerancji. On dobrze wiedział, co robi. Zdecydowanie uważam, że Powietkin powinien zostać zdyskwalifikowany. Ta decyzja wyznaczy przyszłe trendy dla boksu. Wielu dopingowiczów na pewno wyczekuje jej z niecierpliwością. Zobaczymy, jaka będzie decyzja WBC. Ja popieram ich program walki z dopingiem. Boks i bez tego jest niebezpiecznym sportem - zauważył.

 

Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle dojdzie do walki Wildera i Powietkina. W tej sytuacji WBC pozwoliło Amerykaninowi stoczyć walkę w dobrowolnej obronie tytułu.