Kalomista był związany z wegierskim klubem od 2012 roku. Za jego kadencji Veszprem trzykrotnie grało w Final Four Ligi Mistrzów, ale ani razu nie udało mu się jej wygrać. Dwukrotnie - w 2015 i 2016 roku Węgrzy dochodzili do finału rozgrywek, ale najpierw ulegli Barcelonie, a w niesamowitym, tegorocznym meczu finałowym przegrali z Vive.

Przypomnijmy, że jeszcze na 14 minut przed zakończeniem niedzielnego spotkania, drużyna Veszprem prowadziła za kielczanami 9 trafieniami. Szalona końcówka drugiej połowy sprawiła jednak, że o losie finału musiały decydować dogrywka i karne. W nich to Vive pokazało swoją wyższość.

Na przeciwległym biegunie niż Kalomista jest Bertus Servaas, prezes kieleckiego klubu. - Nie pamiętam co czułem w 46. minucie. Dla żartu i raczej pół serio, mówiliśmy, że jak spadnie przewaga Veszprem do sześciu, to wracamy do gry. I wróciliśmy. Jestem niezwykle szczęśliwy - powiedział Servaas.

Vive sięgnęło po triumf w Lidze Mistrzów po raz pierwszy w historii.