Agnieszka Radwańska we wtorek pożegnała się z Roland Garros przegrywając ze sklasyfikowaną dopiero na 102. miejscu WTA Cwetaną Pironkową. Spotkanie 1/8 finału obu pań przedłużał się przez warunki atmosferyczne i zakończony został w kontrowersyjnych warunkach, gdy na korcie przez padający deszcz nawierzchnia stwarzała zagrożenie kontuzji. Polka była wówczas wściekła:
Jestem niemile zaskoczona, że musiałyśmy grać w deszczu. To jest Wielki Szlem, jak można pozwolić zawodnikom na grę w takich warunkach? Ja tak nie umiem. Byłam zdziwiona, że wciąż gramy. Nie wiem, kto podejmuje te decyzje, ale moim zdaniem w tym wszystkim nikt nie zwraca uwagi na nas.
Zdanie Polki podziela David Ferrer, który w środę uległ Czechowi Tomasowi Berdychowi 3:6, 5:7, 3:6. Hiszpan mimo padającego deszczu i utrudnień w poruszaniu rozegrał trzy gemy już we wtorek w trudnych warunkach, przez co nie krył swojego rozczarowania.
W Australii są trzy korty z dachem mimo, że deszcz jest tam rzadkością. W Paryżu zdarza się on dużo częściej, a mimo to nigdzie nie ma zadaszenia. To absurd. My, tenisiści, jesteśmy w tym wszystkim najmniej ważni. Nie mogę uwierzyć, że kazano grać nam w takich warunkach. Szczęście, że nikt nie doznał kontuzji.