Przy komplecie publiczności, wśród której byli m. in. prezydenci obydwu miast walczących o MP: Radomia – Radosław Witkowski i Zielonej Góry – Janusz Kubicki oraz prezes PZKosz. Grzegorz Bachański koszykarze Stelmetu BC pokonali Rosę 64:53, całą rywalizację 4-0 i sięgnęli po trzecie w historii klubu złoto.

 

Najlepszym zawodnikiem finału został Amerykanin Dee Bost ze Stelmetu BC. To był mecz defensywy i walki, podobnie jak wcześniejsze spotkania, ale zaciętością i emocjami dorównywał pierwszemu spotkaniu, zakończonemu po dwóch dogrywkach triumfem Stelmetu.

 

Zielonogórzanie mieli niewielką przewagę po pierwszej kwarcie (17:12). Błyskawiczne akcje Łukasza Koszarka, podkoszowe dobitki Serba Dejana Borovnjaka i Czarnogórzanina Nemanji Djurisica sprawiły, że po zaledwie 120 sekundach drugiej części obrońca tytułu z Zielonej Góry uzyskał najwyższą przewagę w pierwszej połowie 21:12. Podopieczni trenera Saso Filipovskiego dobrze bronili, ale radomianie odpowiedzieli im tym samym – kilkukrotnie wymuszając błąd 24 sekund na rozegranie ataku.

 

Gospodarze próbowali różnymi sposobami rozbić defensywę zielonogórzan. Najbardziej skuteczne były rzuty z dystansu. To dzięki dwóm z rzędu trafieniom zza linii 6,75 m Michała Sokołowskiego, w ślady którego poszedł Daniel Szymkiewicz, radomianie nie tylko odrobili straty, ale i uzyskali minimalne prowadzenie 24:23 w 18. minucie. Walka o każdą piłkę, centymetr parkietu była bardzo zacięta, ale fair play. Po 20 minutach Stelmet BC prowadził minimalnie 30:27, a wynik równo z końcową syreną ustalił amerykański rozgrywający zielonogórzan Dee Bost dynamicznym i efektownym wsadem piłki do kosza.

 

W przerwie były zawodnik Rosy Łukasz Majewski (miniony sezon spędził w King Wilki Morskie), najlepszy obrońca TBL w 2010 r., w rozmowie z PAP twierdził, że radomianie wyszarpią w końcu zwycięstwo. Początek trzeciej kwarty zaprzeczył jego przewidywaniom i przyniósł szybkie prowadzenie obrońcom tytułu. W 24. minucie koszykarze Filipovskiego prowadzili po rzucie Koszarka 40:29, a gdy zza linii 6,75 m dwukrotnie trafił Djurisic osiągnęli najwyższą przewagę 50:35, gdy zegar wskazywał 103 sekundy do końca tej kwarty. Dominacja obrońców tytułu wynikała przede wszystkim z lepszej walki pod tablicami i agresywnej defensywy.

 

Trener radomian Wojciech Kamiński wziął czas, ale jego uwagi w niewielkim stopniu zmieniły sytuację w tej części spotkania. Trzecią kwartę Stelmet wygrał 25:11 i po 30 minutach, zakończonych rzutami wolnymi Djurisica, prowadził różnicą aż 17 pkt (55:38).

 

Kibice radomscy do końca dopingowali swoich ulubieńców, nie tyle wierząc w końcowy sukces w meczu numer cztery, a bardziej dziękując im za znakomity sezon. Ich klub sięgnął po pierwszy w historii Puchar Polski i walczył w każdym meczu prawie jak równym z równym z faworytem z Zielonej Góry. Była meksykańska fala, skandowanie nazwiska szkoleniowca Rosy i owacja na stojąco.

 

W czwartej kwarcie Stelmet, który po raz czwarty znalazł się w wielkim finale, kontrolował sytuację na parkiecie. Gospodarze walczyli do końca, choć w coraz większym stopniu niż przeciwnicy odczuwali zmęczenie, co było widać po niecelnych rzutach spod kosza i słabszej obronie. Po akcji Szymkiewicza Rosa zmniejszyła straty do 51:58 w 37. min., ale na więcej obrońcy tytułu nie pozwolili.

 

Kibice Rosy po zakończeniu spotkania brawami nagrodzili i miejscowych zawodników i przyjezdnych – mistrzów Polski 2016.

 

Czwarty mecz finału: Rosa Radom - Stelmet BC Zielona Góra 53:64 (12:17, 15:13, 11:25, 15:9)

 

Stan rywalizacji (do czterech zwycięstw): 4-0 dla Stelmetu BC.

 

Punkty:

 

Rosa Radom: Michał Sokołowski 17, Calvin Dorsey Harris Jr. 15, Daniel Szymkiewicz 12, Robert Witka 3, Igor Zajcew 2, Kim Adams 2, Łukasz Bonarek 2, Torey Thomas 0, Damian Jeszke 0, Seid Hajric 0.

 

Stelmet BC Zielona Góra: Dee Bost 11, Nemanja Djurisic 11, Dejan Borovnjak 8, Łukasz Koszarek 8, Vlad-Sorin Moldoveanu 6, Mateusz Ponitka 6, Karol Gruszecki 6, Adam Hrycaniuk 6, Szymon Szewczyk 2, Przemysław Zamojski 0