Djokovic: Wiele myśli kłębiło się w mojej głowie odkąd przyjechałem do Paryża. Czułem się jakoś inaczej niż w poprzednich latach. Ale tak jak wcześniej miałem nadzieję, że to wreszcie będzie ten rok, kiedy tu wygram. Wyszedłem na kort dość dobrze przygotowany. Zacząłem nieźle, ale potem przegrałem cztery gemy, pojawiły się nerwy. W drugim secie zresetowałem swój system i zacząłem podążać w dobrym kierunku. Kiedy było 5:2 w czwartym secie, to zacząłem się śmiać. Sam nie wiem dlaczego, tak jakoś wyszło. Nie czułem presji. Może poszło mi zbyt łatwo i dlatego potem zacząłem słabiej się spisywać. Jako profesjonalny sportowiec trenujesz, by zawsze skupiać się na bieżącej chwili i kolejnym punkcie, nie myśleć zbytnio o przeszłości i o tym, co będzie, ale wszyscy jesteśmy tylko ludźmi. Kiedy więc przybliżyłem się do tego trofeum jak nigdy wcześniej w moim życiu, to poczułem to. Poczułem napięcie i podekscytowanie, wszystkie te emocje. Ostatniego punktu nawet nie pamiętam. To było tak jakby moja dusza opuściła ciało i obserwowała je z boku, gdy ono walczyło w ostatnich kilku wymianach. Miałem nadzieję, że Andy się pomyli i tak się stało.

 

- Nie chcę, by zabrzmiało to arogancko, ale uważam, że w życiu można osiągnąć wszystko. Czy zdobędę kalendarzowego Wielkiego Szlema, czy nie, to jest taka możliwość. Ale nie myślę o tym teraz. Staram się cieszyć tą chwilą i wywalczeniem trofeum, którego nigdy wcześniej nie wygrałem.

 

- Dziś zdobyłem kilka ważnych punktów dzięki dropszotom, ale wydaje mi się, że procentowo po takich zagraniach więcej akcji przegrałem niż rozstrzygnąłem na swoją korzyść. Czasem stawiałem się w trudnej sytuacji, decydując się na to zagranie i być może powinienem był zastosować inne rozwiązanie.

 

- o Gustavo Kuertenie: kręciliśmy niedawno razem reklamę dla jednego ze sponsorów i żartowaliśmy wówczas trochę. Poprosiłem go wówczas o pozwolenie, by powtórzyć jego zachowanie z narysowaniem rakietą serca na korcie na wypadek, gdybym wygrał. Zgodził się. Jeszcze z nim nie rozmawiałem po finale, więc nie wiem, czy mu się to spodobało.

 

- o Rafaelu Nadalu i Rogerze Federerze: to wciąż aktywni zawodnicy i nadal mają szansę wygrać cztery turnieje wielkoszlemowe z rzędu. Byli już nieraz nie tyle nawet o mecz od tego, co o kilka setów. Mówiłem to milion razy i powtórzę raz jeszcze - rywalizacja z nimi i z Andym pomogła mi stać się lepszym tenisistą i osiągnąć moje sukcesy. Na początku nie byłem szczęśliwy, gdy to ja brałem udział w ich osiągnięciach. Potem zdałem sobie sprawę, że w życiu nic nie dzieje się bez powodu. Znajdujesz się w danej sytuacji po to, by rozwijać się. Uświadomiłem sobie, że muszę być silniejszy i muszę zaakceptować fakt, że rywalizuję z tymi mistrzami. Od tego momentu wszystko zaczęło się lepiej układać".

 

Murray: Jestem bardzo rozczarowany. Ale może 13 dni temu wziąłbym w ciemno finał. Męczyłem się wówczas straszliwie. Brakło kilku punktów, bym odpadł w pierwszej rundzie. Dziś mogłem na pewno lepiej serwować. Gdy pozwalasz najlepszym tenisistom świata kontrolować sytuację, to jest ciężko. Po pierwszym secie nie byłem w stanie wystarczająco dyktować warunków i dlatego sytuacja stała się trudna. Novak zasłużył na ten sukces. To nareszcie jego dzień w Paryżu. To, czego dokonał przez ostatnie 12 miesięcy, jest fenomenalne. W ciągu roku wygrał wszystkie cztery turnieje wielkoszlemowe. To niesamowite. To bardzo rzadkie w tenisie i od dawna się nie zdarzyło. Każdy, kto tu dziś był, jest szczęściarzem, że to widział. Przegranie meczu to fatalne uczucie, ale jestem dumny, że byłem częścią tego, co tu się dziś wydarzyło".