Lorek: Znakomite widowisko w Horsens! Magiczny Janowski!

Żużel
Lorek: Znakomite widowisko w Horsens! Magiczny Janowski!
fot. PAP

Tor w duńskim Horsens liczy sobie 272 metry, ale GP Danii dostarczyło tyle emocji co okrążenie naszej planety. Torben Olsen, syn trzykrotnego mistrza świata na żużlu, Ole Olsena, miał nosa przeobrażając piłkarski stadion w Horsens w speedwayową arenę.

Nicki Pedersen nie zazdrości Iversenowi 5 tytułów indywidualnego mistrza Danii. Zodiakalny Baranek z Odense wygrał w karierze 16 turniejów GP, trzykrotnie wspiął się na żużlowy Olimp, cztery razy zdobył Drużynowy Puchar Świata. O ironio, Nicki nigdy nie wygrał zawodów o GP Danii. Brakuje mu tego skalpu, ale nie rozpacza. „Uważam, że to moi rodacy ścigający się na żużlu, mają coś do udowodnienia. Stokroć wolę mieć w kolekcji trzy tytuły mistrza świata aniżeli wygraną w GP Danii. Sporo pracy przed chłopcami, aby zapracować na poczesne miejsce w historii speedwaya” – syknął z szelmowskim uśmiechem Nicki. Duńczycy mają nowego trenera reprezentacji, profesora i arcymistrza Hansa Nielsena, więc trudno o lepszy wybór. Myliłby się jednak ten, kto uważa, że profesor z Brovst jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, sprawi, że duńscy żużlowcy będą rządzić i dzielić w Speedway Grand Prix. Hans to wnikliwy i mądry obserwator, który woli zachować cenne wnioski dla siebie. „Dobry menedżer to taki jegomość, który niewiele mówi” – twierdzi 22 – krotny mistrz świata Hans Nielsen. Wiele widział, wiele doświadczył, ma do pomocy dwóch znakomitych fachowców: Henrika Mollera i trzykrotnego mistrza świata – Erika Gundersena. Debiut Hansa w roli selekcjonera nastąpi 23 lipca w Vojens podczas eliminacji Drużynowego Pucharu Świata. Rywale zacni: Polska, Rosja i Czechy, a dla Hansa Vojens ma raczej gorzki odcień smaku, bo w dramatycznych okolicznościach przegrał baraż o solowe złoto w 1994 roku z Tonym Rickardssonem… W tymże 1994 roku założono piłkarski klub AC Horsens, a więc magia liczb wyrysowuje piękną pętlę. Hans, czterokrotny indywidualny mistrz świata na żużlu, ma sporo dystansu, córkę Daisy, która świetnie radzi sobie na polu golfowym, syna Daniela, który nieco gorzej posługuje się kijem golfowym, wspaniałą małżonkę Suzanne, ale z drugiej strony odczuwa głód speedwaya. Chciałby przekazać mądrość potomnym…

 

Wściekły Iversen

 

Puk, bo tak mawiają o Nielsie-Kristianie Iversenie przyjaciele, nie mógł pogodzić się z decyzją… duńskiego sędziego Jespera Steentofta. Jesper jeździł przed laty na żużlu, świata nie zawojował, ale zna się na sztuczkach żużlowców. Uznał, że Iversen trącił Nickiego Pedersena w dziesiątym wyścigu, z czym nie mógł pogodzić się aktualny indywidualny mistrz Danii. Co prawda Nicki w swoim stylu „odpoczął” na torze dając mechanikom czas na przygotowanie trzeciego motocykla, zażył sjesty, a kiedy Steentoft wykluczył Iversena, Nicki z dumą powędrował do parku maszyn. Jakież było jego zdziwienie, kiedy dostrzegł, że jego mechanicy nie grzeją trzeciego motocykla. W swoim stylu wypluł z siebie morze uroczej agresji besztając chłopców i przyspieszając ich reakcje. Pedersen szukał optymalnych ustawień, a tuż po puszczeniu sprzęgła w dziewiętnastym wyścigu wydawało się, że znalazł złote runo. Nicki idealnie wystrzelił z drugiego pola, wygrał start, pierwszy wjechał w krawężnik, ale na wejściu w drugi wiraż w imponującym stylu zaatakował go Pająk Kildemand. Wypchnął Nickiego, a Pedersen na tyle stracił rezon, że ani się nie spostrzegł, gdy pod łokciem zameldował się Kalifornijczyk Greg Hancock. Amerykanin wydarł Duńczykowi niemalże pewne 2 punkty, co doprowadziło Nickiego do szaleństwa. To nie jest Nicki z 2003 roku czy nawet z ostatniego europejskiego turnieju GP w sezonie 2015 w Toruniu. Brakuje prędkości. Ma świetny team, znakomitego menedżera Helge Pedersena, doświadczonego majstra Tomasza Dołkowskiego, ale nie trafia z szafami, czyli silnikami. Pedersen nie był szybki w Horsens, ale sprzyjało mu szczęście, bo w pierwszej odsłonie półfinału nie miał widoków na awans. Holder i Hancock uciekli na kilka wiorst, a Nicki postraszył Antonio Lindbaecka na prostej przeciwległej, Szwed upadł na wejściu w łuk, a Jesper Steentoft wykluczył z powtórki Czarną Perłę. W drugim podejściu Nickiemu znów nie „żarło”. Duńczyk jechał trzeci za Holderem i Hancockiem. Greg stracił na moment kontrolę nad motocyklem na ostatnim okrążeniu, pociągnęło Amerykanina w rynnie, o mały włos nie przefrunął nad kierownicą niczym Nate Adams podczas triku shaolin, ale na szczęście obyło się bez upadku. Cóż z tego, skoro utrata koncentracji uchyliła drzwiczki przed Nickim i Pedersen wylądował w wielkim finale. Tajemne moce u Richarda Carpentera najwyraźniej musiały wspierać Nickiego podczas GP Danii…

 

Anders Thomsen, który boryka się z problemami zdrowotnymi, spisał się przyzwoicie. Żongluje mechanikami, bo jego pierwszy klucz zapadł na poważną chorobę, a Anders, który kipi ambicją, momentami sam kuca przy motocyklu i sam zmienia tarczki sprzęgłowe. Bąble na palcach, nieludzkie zmęczenie, zarwane noce w warsztacie, a kalendarz nie jest z gumy. Słońce codziennie wschodzi, czasu brakuje, a w GP nikt nie wybacza błędów. Anders Thomsen, indywidualny wicemistrz świata juniorów z 2015 roku to przeogromny talent w duńskim speedwayu, ale potrzebuje czasu, aby dojrzeć. Decyzja o przyznaniu dzikiej karty Thomsenowi była ze wszechmiar udana. Pięć punktów przy bardzo ciekawej, czystej jeździe to dobry rezultat jak na debiutanta w cyklu. I głowa chłodniejsza aniżeli u Puka…

 

Życzenia dla Torresa

 

Mariusz Cieśliński, człowiek zakochany w sportach walki, wspiera Macieja Janowskiego, ale choć w ringu był bezwzględny dla rywali, w parku maszyn pamięta o potrzebujących. Gdy Maciej Janowski, aktualny indywidualny mistrz Polski, zjechał do parku maszyn, a operator przytulił się do motocykli Polaka, Mariusz Cieśliński popisał się refleksem i podsunął pod kamerę białą kartkę z napisem Torres. To dowód pamięci o kontuzjowanym Maksymie Drabiku. Wrocławskie środowisko żużlowe pamięta o Torresie, czyli o synu Sławomira Drabika, który cierpi po złamaniu nogi w trzech miejscach.

 

Przyjaciel Macieja Janowskiego – Greg Hancock, choć pechowo nie awansował do finału, złożył kondolencje rodzinie tragicznie zmarłego Krystiana Rempały… Świat arcyszybkich żużlowców w pocie czoła walczy o punkty w cyklu Speedway Grand Prix, ale nie zapomina o najważniejszych aspektach życia…

 

Maciej wykorzystał drugie podejście w finale. Polak stoczył porywający pojedynek z piekielnie szybkim Australijczykiem Chrisem Holderem. Magic i Chris spędzili lata jako kumple w Poole Pirates. Zdobywali punkty i tytuły dla Matta Forda i Neila Middleditcha, szanowali kości, balansowali na motocyklach jak zwinne kocury, a w Horsens pokazali maestrię. Holder wciąż ściga się w Elite League, Maciej wybrał Szwecję i Dackarnę Malilla. Kiedy stają pod taśmą, zapominają o koleżeństwie i o tym, że czasami wspólnie podróżują na zawody. Mistrz świata z 2012 roku napędzał się za plecami Macieja, ale Magic nie sprzedał tanio skóry i kapitalnie zaatakował Holdera na prostej przeciwległej. Chris zachował się fair, bo zostawił przestrzeń dla Polaka pod bandą. Ex Pirat wykazał się zimną krwią i po znakomitej walce zapewnił sobie zwycięstwo w GP Danii.

 

Przed rokiem Magic zmagał się z pechem w Horsens. Wówczas powtórki wyścigów nie pomogły wrocławianinowi. Teraz Maciej, który nie błyszczy w polskiej lidze, notuje znakomity sezon w Speedway Grand Prix. W Krsko zdobył 10 oczek, w Warszawie dorzucił kolejne 10 punktów, a w Horsens zgromadził aż 16 punktów. Maciej obronił przed rokiem miejsce w cyklu, kończył rywalizację na siódmej pozycji. Nikt nie może mu zarzucić, że wszedł do elity kuchennymi drzwiami poprzez dzikie karty. Wszystko wywalczył w pocie czoła, zarówno awans w GP Challenge jak i miejsce w najlepszej ósemce cyklu. W tym roku zawodnik Red Bulla pragnie zawiesić poprzeczkę nieco wyżej. Wygrana w Horsens przesunęła Macieja oczko wzwyż w klasyfikacji. Czwarte miejsce, a w perspektywie magiczny praski Brevnov, gdzie najlepsi zawodnicy świata będą rywalizować już 25 czerwca. Magicowi zawsze kleiło w Pradze, a czym byłby udany występ w rocznicę 20 – lecia Speedway Grand Prix w stolicy Czech. Aż strach się bać, tego nie wyczyta się nawet w księgach praskich benedyktynów…

Tomasz Lorek, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze