Mateusz Borek: Szatnia jest w tej chwili cicha i smutna...

 

Łukasz Fabiański:  No niestety, jest dosyć smutno w szatni. Odpadnięcie w tej fazie rozgrywek, gdy wydawało się, że ten półfinał jest naprawdę blisko, boli bardzo.  Tym bardziej, że po serii rzutów karnych. Nie jest to najlepszy sposób na odpadnięcie z turnieju. Również patrząc na to przez pryzmat całego turnieju, w którym nie przegraliśmy żadnego meczu, ani w 90., ani w 120 minutach.

 

Gramy pięć meczów: dwa wygrywamy, trzy remisujemy. Warto jednak znaleźć odrobinę optymizmu w tym wszystkim, bo myślę, że na zupełnie innym poziomie mentalnym zaczniecie eliminacje do mundialu.

 

Jeśli wyciągniemy z niego dobre wnioski i nie przesadzimy ze zbytnią pewnością siebie, to myślę, że ten turniej może być takim pozytywnym kopem, żeby ruszyć bardzo mocno i potwierdzić tymi eliminacjami to, że drużyna idzie w bardzo dobrym kierunku. Myślę, że gdy spojrzymy na start w Euro 2016 za kilka dni, to będziemy mieli powody do zadowolenia i argumenty, by dalej wierzyć w tę drużynę.

 

Jesteś zawodnikiem doświadczonym, przeżyłeś dużo, ale widać dziś w Tobie nieprawdopodobne wzruszenie.

 

Jest wzruszenie. Nie uważam, że przesadzę, gdy powiem, że mam do siebie ogromne pretensje, że w tych dwóch seriach rzutów karnych nie pomogłem drużynie...

 

To jest trudne, ale oni wszyscy strzelali chyba perfekcyjnie?

 

No tak, ale w takich sytuacjach bardzo liczy się na bramkarza...

 

Głowa do góry. Dziękujemy za ten turniej. To była ogromna przyjemność i jesteśmy z Was dumni.