Whiteside do NBA trafił w 2010 roku, wybrany z 33. numerem w drafcie przez Sacramento Kings. Przez pierwsze dwa lata na parkietach najlepszej ligi świata spędził łącznie mniej niż dwie godziny. Później długo leczył kontuzję, a następnie tułał się po klubach w D-League. Występował także w lidze libańskiej i chińskiej, gdzie został m.in. najlepszym obrońcą sezonu.

 

Przed rozgrywkami 2014/15 większość klubów NBA nie zapraszała go nawet na testy. Ostatecznie na zakontraktowanie go zdecydowali się Heat. Umowa opiewała na niespełna 770 tys. dolarów. Na Florydzie spędził także kolejny sezon, zarabiając prawie milion.

 

Gra w Miami okazała się dla niego przełomowa. Przez te dwa sezony notował średnio 13,3 punktów oraz 11,1 zbiórek. Tylko ośmiu innych koszykarzy może się pochwalić średnimi na poziomie double-double. W tym gronie są największe gwiazdy jak: Anthony Davis, DeMarcus Cousins, Dwight Howard czy DeAndre Jordan.

 

W ostatnim sezonie okazał się też najlepiej blokującym (średnio 3,68 na mecz) oraz był trzeci pod względem skuteczności rzutów z gry - 60,6 proc. Niewykluczone, że 27-letniego środkowego stać na jeszcze lepszą grę. O ściągnięciu go zaczęły marzyć inne kluby, z Los Angeles Lakers na czele.

 

"Od ukończenia uniwersytetu grałem w ośmiu klubach, od Sioux Falls w Południowej Dakocie po Syczuan w Chinach. Nie mam ochoty na dziewiąty. Chcę zostać w Miami i pokazać miejscowym kibicom jak wiele dla mnie znaczą. Nie mogę się doczekać powrotu do treningów i walki o mistrzostwo" - podkreślił Whiteside.

 

Oficjalnie nową umowę będzie mógł podpisać 7 lipca. Na lukratywne kontrakty może liczyć jeszcze wielu zawodników. Najgorętszym wolnym agentem jest Kevin Durant, a nowy kontrakt, choć prawdopodobnie z dotychczasowym klubem Cleveland Cavaliers, podpisze też LeBron James.

 

Koszykarze wzrost wynagrodzeń zawdzięczają zwiększeniu się limitu, jaki kluby mogą przeznaczać na pensje. Przed poprzednim sezonem wynosił on 70 mln dolarów, a teraz wzrósł do aż 94, głównie dzięki nowej umowie dotyczącej sprzedaży praw do transmisji telewizyjnych. Zawodnicy, którym teraz przyszło negocjować kontrakty mogą więc mówić o szczęściu.

 

Marcin Gortat ostatnią umowę podpisał w lipcu 2014 roku. Z Washington Wizards wynegocjował wówczas 60 mln za pięć lat gry.