Katerina Siniakova, rywalka Agnieszki Radwańskiej w trzeciej rundzie singla pań na kortach Wimbledonu, urodziła się w uroczym mieście położonym nieopodal polsko-czeskiej granicy. 92 tysiące sąsiadów zakochanych w teatrze, hokeju na lodzie, festiwalach jazzowych i piwie… Hradec Kralove to  maleńkie królestwo Kateriny. Jak przystało na wschodzącą gwiazdę tenisa znad Wełtawy, Siniakova posiłkuje się wiedzą znakomitej przed laty zawodniczki: Heleny Sukovej. Helena, rodowita prażanka, grała w przeszłości w finałach singla Australian Open (84’ i 89’), była półfinalistką Roland Garros (86’), grała w ćwierćfinale Wimbledonu (85’ – 88’, 93) i w finałach US Open (86’ i 93’). Co więcej, Sukova wygrała 10 turniejów w singlu i aż 69 w deblu (4 tytuły mistrzyni Wimbledonu w grze podwójnej). Ponadto Sukova posiada doktorat z psychologii sportu. U boku takiej mistrzyni aż miło się uczyć… Poprzedni sezon Siniakova ukończyła na 108 pozycji w rankingu WTA. Bywały już lepsze dni… W 2014 roku Katka jak mawiają na nią rodzice i przyjaciele, finiszowała na wysokim jak na 18-latkę 74 miejscu. „Mam ogromne aspiracje. Trochę rozczarował mnie sezon 2015. Co prawda mam na koncie dwa wygrane turnieje deblowe (z Belindą Bencić w Pradze’2015 i Aleksandrą Krunić w Taszkiencie’2014), ale zakładałam, że sięgnę wyższego pułapu. Źle nie było. Z drugiej strony cieszę się, że nie jestem perfekcyjna w wieku 20 lat, bo przynajmniej mam nad czym pracować” – śmieje się Katka. Kiedy wkraczała w świat profesjonalnego tenisa, nikt o niej nie słyszał, więc było jej łatwiej…

W mikście z bratem albo z… Federerem!

Katerina lubi szusować po stokach Karkonoszy, nie pogardzi też deską do snowboardu. Szkopuł w tym, że narciarstwo alpejskie nie jest idealną rozrywką dla młodej tenisistki, bo zwiększa ryzyko odniesienia kontuzji. A babcia mieszkająca w Moskwie tak lubi oglądać popisy wnuczki na kortach… Siniakova po raz pierwszy awansowała do półfinału turnieju WTA w 2014 roku. A jakżeż by inaczej, turniej odbywał się w stolicy Rosji… Katka przebrnęła przez eliminacje, a następnie pokonała trzy tenisistki z pierwszej setki rankingu (Jelenę Wiesninę, Kiki Mladenović i Camilę Giorgi). „Na korcie jest buldogiem. Nie wiem czy to geny ojca, Rosjanina Dmitrija Siniakova, który przed laty uprawiał boks, a teraz z powodzeniem rozwija firmę krawiecką w Czechach, ale Katka jest impulsywna, waleczna i nie oddaje piłek za darmo. Widziałem ogień w jej oczach, gdy wygrywała mistrzostwo Europy do lat 14 w 2010 roku. Nie zdradza tajemnic trenerskich, wzoruje się na Marii Szarapowej. Czasami, gdy Katka kozłuje piłką na antuce (mączce) przed serwisem, odnoszę wrażenie, że za chwilę będzie trzęsienie ziemi i dobrniemy do ósemki w skali Richtera” – mówi o Siniakovej  David Kunst, szef trenerów w czeskim klubie Sparta Praga. Po chwili David dodaje, że tata Dmitrij bardzo mądrze prowadzi córkę. Troszczył się, aby nie miała zbyt dużych obciążeń w karierze juniorskiej. A efekty? Wygrane Wielkie Szlemy w deblu u boku dobrej koleżanki z Brna, Barbory Krejćikovej. Nie było mocnych na juniorski duet: Siniakova – Krejcikova w 2013 roku w Paryżu, Londynie i Nowym Jorku. W rankingu juniorskim Siniakova osiągnęła wysoki pułap: w grudniu 2012 roku zajmowała drugie miejsce.


A gdyby przyszło jej grać miksta w Pucharze Hopmana, na kogo postawiłaby 20-letnia Katka? „Brat Daniel byłby idealnym partnerem. Poczekam aż opanuje drajw woleja (śmiech). Z kolei gdybym miała wolny wybór partnera w mikście na Wielkim Szlemie, to chciałabym zagrać z Rogerem Federerem. Czytałam o nim w książce, że gdy był młody, ciskał ze złości rakietami, kiedy nie mógł perfekcyjnie posłać piłki. Coś nas zatem łączy, bo ja też rzucałam rakietami na kortach Sparty Praha, gdy mi nie szło” – uśmiecha się Katka. Który mecz sprawił Katerinie najwięcej frajdy? „Jestem dumna, że na korcie trawiastym w Birmingham w lipcu 2015 roku pokonałam Andreę Petković. To mój najcenniejszy tenisowy skalp. Bolała mnie kostka, ale zacisnęłam zęby i wygrałam” – podkreśla dziewczyna z Hradca Kralove.

Angielska trawa lepsza od holenderskiej

W czasach juniorskich Katce przypięto łatkę zakochanej w trawie. Siniakova nie zgadza się z tym osądem. „Owszem, w Holandii korty trawiaste są w opłakanym stanie. Mogliby wziąć korepetycje od Anglików, bo Brytyjczycy potrafią zadbać o trawę. Nie przepadam jednak za kortami trawiastymi. Wciąż nie mogę zapomnieć porażki w pierwszej rundzie Wimbledonu z Denisą Allertovą w 2015 roku. Może przegrana boli bardziej, bo poniosłam ją z rąk rodaczki? Nie wiem, ale jedno jest pewne. Trawa to nie jest moja bajka” – przyznaje Czeszka.


114 tenisistka świata nie mogła przeboleć, że nie może siedzieć w hali i śledzić na żywo finału Pucharu Federacji’2015: Czechy – Rosja. „Wściekałam się, że pozostał mi tylko internet. Wolałabym przeżywać emocje w 02 Arena w Pradze. Dziewczyny walczyły o tytuł, a ja grałam w turnieju we francuskim Limoges. No, ale cieszyłam się jak dziecko, gdy Bara Strycova i Karolina Pliskova wygrały decydującego debla! Tak się zawzięłam, że znalazłam w Limoges bar, w którym mogłam oglądać debla w telewizji. Nie wytrzymałabym opcji: wyniki na żywo w sieci! Chciałabym zagrać kiedyś w takim finale… Problem w tym, że w naszym kraju jest zbyt wiele dobrych tenisistek. Może tata pozwoli mi zmienić płeć? Chłopcy narzekają, że mają zbyt krótką ławkę w Pucharze Davisa” – żartuje Katerina.


Siniakova chciała ukończyć sezon 2015 w pierwszej setce. Nie udało się. „Mam nadzieję, że sezon 2016 będzie dla mnie lepszy. Czas ucieka, a ja już założyłam sobie, że w tym sezonie interesuje mnie pozycja w pierwszej pięćdziesiątce. Bardzo cieszę się, że pani Sukova koryguje moje błędy. W przeszłości była wspaniałą deblistką. Ja koncentruję się na singlu, ale wiem, że pani Sukova chciałaby, abym rozwinęła się również w grze podwójnej. To dobre, aby szlifować grę przy siatce i return. W deblu najlepiej czuję się u boku Wiery Duszewiny i Klary Koukalovej” – wyznaje Katerina.


Jak w każdym środowisku, są osoby za którymi Katka nie przepada i są dziewczyny, z którymi Czeszce jest po drodze. „Bardzo lubię Denisę Allertovą, Lucię Hradecką, ale świetnie bawię się też w towarzystwie Słowaczek. Karolina Schmiedlova jest moją dobrą koleżanką. Dobrze rozumiem się z Belindą Bencić, która reprezentuje Szwajcarię, ale świetnie mówi po słowacku. Tenis to sport dla solistów, każdy podąża swoją ścieżką, ale miło jest pogadać z koleżankami i czasami odpocząć od sportu. Wiem jedno: nie mogłabym trenować z Rumunką Niculescu. Jak dla mnie prezentuje dziwny styl gry i dziwnie się zachowuje. Jestem córką byłego boksera, jestem tolerancyjna, ale z Monicą nie znajduję wspólnego języka. Sama nie jestem aniołem, bo przeklinam na korcie, gdy nie wykorzystam piłki setowej i reaguję jak wulkan, ale Monice odmówiłabym wspólnych gierek na małe kara” – twierdzi Czeszka.


Mając do wyboru trening z Niculescu i dobrą książkę, Katerina wybiera literackie dzieło…

Owoce morza i ryby? To nie dla mnie!
 
Uwielbia położyć się na łóżku, zamknąć oczy i słuchać muzyki. 20-latka relaksuje się przy muzyce, a gdy już nasączy uszy dźwiękami, odfruwa w stronę książek. „Kryminały i science fiction – nie ukrywam, że to mnie kręci. Babcia – mama od strony taty, wybiera dla mnie książki i przyznaję, że ma dobry gust. Nawet gdy kupi mi trudną książkę, nie zniechęcam się. Skandynawska literatura bardzo mi odpowiada. Teraz czytam Erika Axla Sunda. To zgrabny pisarski duet. A w muzyce najbardziej fascynuje mnie Brytyjka Adele. Ma niesamowity głos. Nie pogardzę też muzyką Davida Guetta, Rihanny czy Taylor Swift. Czy mam czas, aby wyskoczyć do miasta? Jeśli już to na kawę z koleżanką albo na dyskotekę, ale nie mam zbyt wiele czasu na rozrywkę” – wyznaje Siniakova.

Siniakova uwielbia okres świąt Bożego Narodzenia. „Nie wyobrażam sobie, aby razem z babcią, która przylatuje do Czech z Rosji nie przystroić choinki, nie upiec ciasta czy nie przyrządzać barszczu. Rodzina to podstawa sukcesu. Nie ma zwycięstw na korcie bez rodzinnego ciepła. Jedyne, w czym wybrzydzam podczas świąt to potrawy rybne. Nie jadam karpia, choć wszyscy wmawiają mi, że ryby są zdrowe. Mama robi pysznego karpia, wszyscy oprócz mnie nim się zajadają. Przepadam za mięsnymi potrawami. Może kiedyś mi się odmieni i zacznę przepadać za halibutem czy dorszem? Owoce morza też mi nie podchodzą. Nie wiem dlaczego tak mam, jestem jeszcze młoda…” – twierdzi Siniakova.


Trzecia runda Wimbledonu to najlepszy wynik Czeszki w Wielkim Szlemie. Hradec Kralove już napawa się dumą. Nikt nie rozpacza, że Katka odpadła w I rundzie debla z Barą Krejcikovą…

 

Transmisja meczu Agnieszki Radwańskiej z Kateriną Siniakovą w Polsacie Sport News i Polsacie Sport Extra.