W pierwszym meczu w Sofii Zagłębie było zespołem dyktującym warunki gry, posiadało optyczną przewagę i wypracowało więcej sytuacji bramkowych, ale to gospodarze w końcówce strzelili jedynego gola, wygrali 1:0 i są bliżej awansu do drugiej rundy eliminacji Ligi Europejskiej.

 

Janoszka w rozmowie z PAP przyznał, że wracając z Bułgarii do Polski trudno im było się pogodzić, że nie zdołali choćby zremisować. „Przegraliśmy mecz, którego nie mieliśmy prawa przegrać. Tylko w samej pierwszej połowie mieliśmy ze cztery sytuacje bramkowe, ale nie potrafiliśmy żadnej z nich wykorzystać. Na pewno nie jesteśmy zespołem słabszym i stać nas na odrobienie strat i awans” – dodał.

 

Pomocnik Zagłębie stwierdził, że łatwo przewidzieć, jak będzie wyglądał rewanż - rywale na pewno w Lubinie zagrają defensywnie, oddadzą inicjatywę i będą szukali swoich szans na gole jedynie w kontratakach. „Tak mecz wyglądał już w Sofii, a więc teraz, kiedy mają jednobramkową zaliczkę, na pewno też tak zagrają. Zdajemy sobie z tego sprawę i przygotowujemy się, że będziemy zmuszeni do ataku pozycyjnego. Nie możemy jednak zapomnieć o defensywie, bo znowu wyprowadzą jedną przypadkową kontrę, zdobędą gola i nasza sytuacje wtedy będzie już bardzo trudna. Musimy zachować rozwagę” – analizował Janoszka.

 

W podobnym tonie wypowiadał się trener Zagłębia Piotr Stokowiec: „Przeciwnik do przejścia. Zdominowaliśmy go w pierwszym meczu, ale zabrakło konkretów, kropki nad +i+. Piłka uczy pokory i pokazuje, że nic nie przychodzi łatwo. Pierwsze doświadczenia za nami, a my potrafimy wyciągać wnioski. Na pewno ten mecz nie będzie łatwy, to nie będzie spacerek, ale wyjdziemy z planem, skoncentrowani i będziemy robić swoje”.

 

Zagłębie gra w europejskich pucharach po dziewięciu latach przerwy i nikt w Lubinie nie wyobraża sobie, aby ta przygoda miała się skończyć już po dwóch spotkaniach. Zwłaszcza, że w kolejnej rundzie na zwycięzcę pary Slavia – Zagłębie czeka już Partizan Belgrad, pojedynki z którym na pewno byłyby dużą atrakcją dla lubińskich kibiców.

 

„Na pewno szybko zdobyty gol by nam ułatwił zadanie i dał pewien spokój. Ale wiemy też, że na tego gola może trzeba będzie poczekać i dlatego musimy być cierpliwi. W sumie to nie jest aż tak ważne, kiedy strzelimy, ważne, aby w końcu coś nam wpadło. A jak już raz trafimy, to wierzę, że padną kolejne bramki i awansujemy do kolejnej rundy” – podsumował Janoszka.

 

Początek rewanżowego meczu Zagłębia ze Slavią w czwartek o godz. 18.