Oczywiście należy rozróżnić trzy grupy zawodników, którzy reprezentują nowe ojczyzny: potomkowie imigrantów jak np. Adam Lallana z hiszpańskimi korzeniami, piłkarze naturalizowani jak np. Hiszpan Thiago Alcantara pochodzący z Brazylii oraz zawodnicy z dawnych kolonii dla przykładu Portugalczyk William Carvalho z angolskim rodowodem.

 

 

 

W składzie niemalże każdej reprezentacji znajdowali się gracze, którzy mogli z powodzeniem występować w przynajmniej dwóch drużynach narodowych, a wyjątkiem w całym zestawieniu jest tylko Rumunia. Anglicy kilkanaście dni temu zadecydowali się opuścić Unię Europejską, a gdyby zamknęli swoje granice dla przyjezdnych z całego świata nieco ponad sto lat temu Roy Hodgson nie mógłby skorzystać aż z dwunastu zawodników! Nie może dziwić wysoka pozycja Szwajcarii czy chociażby Albanii, a Polska z dwoma reprezentantami z podwójnym obywatelstwem, Kamilem Glikiem (Niemcy) i Thiago Cionkiem (Brazylia), znajduje się w końcówce zestawienia.

A jak prezentuje się skład reprezentacji Francji?

Gospodarz turnieju Francja to lider całego zestawienia. Aż piętnastu podopiecznych Didiera Deschampsa stanęło przed wyborem drużyny narodowej, a piłkarze pochodzą aż z dwunastu krajów! Yohan Cabaye o wietnamskich przodkach dowiedział się stosunkowo niedawno i przed EURO 2016 żartował, że jeśli nie otrzyma powołania na turniej we Francji zastanowi się nad reprezentowaniem Wietnamu. Bohater Trójkolorowych Dmitriy Payet natomiast wychowywał się na malutkiej wysepce Reunion pomiędzy Mauritiusem a Madagaskarem i w latach młodzieńczych kompletnie nie był zdecydowany na grę w piłkę nożną.

 


W jedenastce Francuzów, która rozpoczęła spotkanie z Niemcami, tylko trzech piłkarzy miało czyste francuskie pochodzenie: bramkarz Hugo Lloris, napastnik Oliver Giroud, a w linii pomocy tylko Antoine Griezmann nie posiada innego obywatelstwa poza francuskim, choć jego mama ma portugalskie korzenie. W środkowej strefie zagrali również Paul Pogba z Gwinei, Blaise Matuidi z Angoli, Moussa Sissoko z Mali oraz wspomniany wcześniej Payet z Reunionu. A w linii obrony wystąpiło dwóch Senegalczyków Patrice Evra oraz Bacary Sagna, Samuel Umtiti oraz Polak Laurent Koscielny.

 

 

...a Niemcy?


Zawodnika z polskimi korzeniami oczywiście nie zabrakło również w jedenastce drugiego czwartkowego półfinalisty. W ekipie Niemców mamy przecież Lukasa Podolskiego, który świetnie radzi sobie z językiem polskim i szkoda, że nie miał okazji wymienić z Francuzem choćby jednego słowa w naszym rodzimym języku. Kościelny niestety mocno zaniedbał naukę naszego języka...

Ogółem w szerokim składze Niemców jest aż dziesięciu zawodników, którzy stanęli przed wyborem drużyny narodowej. Dla przykładu Bernd Leno mógł grać dla Rosji (jego rodzice i brat urodzili się w Rosji, a ojciec prowadził nawet rozmowy z tamtejszą Federacją Piłkarską), Antonio Ruediger posiada korzenie sierraleońskie,  Shkodran Mustafi albańskie, a Mario Gomez - hiszpańskie. Czwartkowe spotkanie było nadzwyczaj wyjątkowe dla Leroya Sane, który posiada również francuskie obywatelstwo, a przecież miał doskonałą okazję, aby wpisać się na listę strzelców.

 

W wyjściowym składzie na mecz z Francją pojawiło się tylko trzech zawodników z podwójnym obywatelstwem. Mesut Oezil, który w wielu wywiadach podkreślał, że bajeczną technnikę i kontrolę nad piłką zawdzięcza tureckiemu pochodzeniu, ostoja defensywy Jerome Boateng, którego rodzony brat Kevin-Prince reprezentuje... Ghanę oraz Emre Can.

Dodając Portugalczyków, w grze o złoty medal EURO 2016 pozostają nadal piłkarze, którzy mogli reprezentować aż 17 krajów! Można więc powiedzieć, że EURO 2016 to takie małe mistrzostwa świata...