Artur Łukaszewski: Mieliście okazję już spojrzeć sobie w oczy. Co zobaczyłeś w oczach Krzysztofa?

 

Oleksandr Usyk: Ja nie patrzę w oczy, bo nie chcę zobaczyć w nich strachu.

 

A co można dostrzec w Twoich oczach?

 

W moich oczach można zobaczyć radość.

 

Co myślisz o tym pojedynku? Czy to dla Ciebie najważniejsza rzecz w życiu?

 

Obecnie to jest sprawa numer jeden. Potem będziemy myśleć dalej, ale teraz musimy wypełnić zadanie, które przed nami stoi.

 

Jak będą wyglądały Twoje przygotowania? Z kim będziesz trenował? Z kim sparował?

 

Nie do końca wiem (wywiad z 22 czerwca), z kim będę sparował. Nad doborem sparingpartnerów pracują moi dwaj trenerzy. Oni ustalają, dzwonią, rozmawiają. Ja nie wiem, jak to się odbywa. A moje przygotowania złożą się z dwóch etapów. Pierwszego etapu i drugiego etapu... (śmiech). Nie zostaję w Kijowie. Zawsze przygotowuję się w górach. Pojedziemy do Bukowla w Karpatach. Tam się zamykam i tylko trenuję. Czytam i trenuję. Jem, śpię, spędzam czas ze swoją ekipą. Czasem przyjeżdżają dziennikarze. Czasem na chwilę przyjaciele. I tak wyglądają przygotowania. Dwa, dwa i pół miesiąca będę w zamknięciu. I bardzo to lubię.

 

Jakie masz mocne strony?

 

Jestem szczery. Mówię prawdę.

 

No dobrze, ale w czym czujesz się silny boksersko? Silne ręce? Mocne nogi?

 

18. września zapytacie Krzysztofa, czy mam mocny cios. Ja nie wiem. Mówią: „twardy pięściarz”. Czyli jaki? Taki, który zadaje mocne ciosy czy taki, który potrafi przyjąć twardy pojedynek. Ja myślę, że to drugie. Jeśli ktoś nie ma silnego ciosu, to po prostu bije częściej. W dużej liczbie ciosów trafi się jeden silniejszy i będzie zwycięstwo.

 

A jak oceniasz Krzysztofa jako pięściarza?

 

Patrzę na niego jak na mistrza świata. Co tu dużo mówić. To silny facet. Z dobrym ciosem i silnym charakterem. Zobaczymy.

 

A co powiesz o jego technice? O sposobie boksowania?

 

Wydaje mi się, że technikę mam lepszą. To wynika z bokserskiej szkoły. Krzysztof ma niezłą technikę. Jest leworęczny, niewygodny. Zawsze wykonuje swoją pracę. Oparty na tylnej nodze. Zadajecie mi takie pytania „jak oceniasz, co myślisz”. A ja jestem po prostu sportowcem. Nie oceniam. Nie mogę. Każdy pięściarz, który wychodzi do ringu walczyć to facet zasługujący na szacunek. Hemingway powiedział: „Jeśli chcesz zrozumieć czym jest czas, przeboksuj jedną rundę”. A jedna runda to trzy minuty…

 

Wcześniej trenowałeś piłkę. Grałeś w Tawrii Symferopol. Czemu zamieniłeś piłkę na boks? Dlaczego nie zostałeś piłkarzem?

 

Nie było pieniędzy żeby płacić za treningi piłkarskie. Ja pochodzę ze zwykłej, robotniczej rodziny. A tam trzeba było co miesiąc płacić. Być w formie. Na dojazdy trzeba było mieć drobne pieniądze. A boks był bezpłatny. Miałem miesięczny bilet na trolejbus i razem, w dużej grupie, jeździliśmy na boks. Wiesz ile osób na początku było na sali? 80. A ostatecznie zostały dwie. Ja i trenera syn. Syn, wiadomo, nie miał wyjścia. A ja naprawdę polubiłem ten sport i chwała Bogu, że tak się złożyło. Bóg nas prowadzi. Był kiedyś taki trzykrotny mistrz olimpijski w zapasach Buwajsar Sajtijew. On powiedział: „Ludzie nie posiadają siły. Cała siła jest w Bogu”. Jeśli nie żyjemy z Bogiem to ludziom wydaje się, że to oni są bogami. Ale to ludzie słabi.

 

A jakim Ty byłeś dzieckiem? Biłeś się na ulicy?

 

Pewnie, że lubiłem się bić. Jestem normalnym chłopakiem. Biłem się. Ojciec wtedy powiedział mi, teraz już go nie ma - ale patrzy na mnie z niebios… Powiedział mi żebym poszedł na boks. To jego zasługa, że zostałem pięściarzem. On był ze mnie dumny i cieszył się bardzo, ze boksuję, że zdobyłem olimpijskie złoto. To był bardzo silny mężczyzna ale nie pokazywał swojej mocy. Kiedy zdobyłem medal, ucieszył się i wzruszył ale nie zdążyłem do niego przyjechać...

 

Mieszkasz w Symferopolu, na Krymie czy w Kijowie?

 

Normalnie mieszkam w Symferopolu. Ale od jakiegoś czasu też często przebywam w Kijowie. Tam trenuję no i rozumiesz. To jest centrum kraju. Domyślasz się pewnie, jak to jest kiedy człowiek z małego, prowincjonalnego miasteczka przyjeżdża do wielkiej metropolii, gdzie wszystko jest. Na stałe nie żyję w Kijowie. Na razie po prostu podróżuję z miejsca do miejsca.

 

Powiedz… czy jesteś spokojnym człowiekiem? A może łatwo Cię wyprowadzić z równowagi?

 

Ja jestem absolutnie spokojny. Nawet jeśli ktoś prowokuje, staram się to przyjmować ze spokojem prosząc Boga o cierpliwość i mądrą głowę. Nerwami nic się nie zdziała. Teraz jestem absolutnie spokojny. Ale bywało z goła odmiennie.


A jakie masz hobby?

 

Piszę wiersze. Dużo czytam i dużo poświęcam czasu dzieciom. Ale tak naprawdę moje hobby to boks. Bo, jak mówią, nie ma niczego lepszego jak wykonywać ulubiony zawód i jeszcze brać za to pieniądze. Dziękuję najwyższemu, że mi daje taka możliwość..