Zacznę od Legii. Mistrzostwo Polski rzadko jest powodem do inwestowania. Bodaj ostatnimi - zainteresowanymi wzmocnieniami po tytułach krajowych - byli Janusz Romanowski w Legii oraz Andrzejowie Grajewski i Pawelec w Widzewie. I przyniosło to piorunujący efekt. Tyle, że ponad dwadzieścia lat temu! Bogusław Cupiał często po mistrzostwie Polski decydował się na transfer najlepszego piłkarza (o wielkim zaciągu Wisły za Stana Valckxa szkoda pisać).

Sprzedają, żeby dopinać budżet

Poważam Bogusława Leśnodorskiego. Nie ma porównania z ekipą z nadania ITI. "Leśny" w cztery lata rządów trzy razy wywalczył mistrzostwo Polski. Wspólnie z Dariuszem Mioduskim i Maciejem Wandzelem nie wykazują jednak odwagi w letnich okienkach transferowych. Ba, zawsze odchodzi ciekawy zawodnik. Latem 2012 Rafał Wolski do Fiorentiny (2,7 miliona euro), latem 2013 roku Artur Jędrzejczyk do Krasnodaru (za 2,2 mln), a zimą 2014 Dominik Furman do Tuluzy (za 2,75). W trakcie sezonu 2014/2015 odchodzą Krystian Bielik do Arsenalu (za 2,25) i Miroslav Radović do Hebei China Fortune (2 mln). W sezonie 2015/2016 też sporo pieniędzy było w obrocie, jeśli chodzi o sprzedaż - Orlando Sa do Reading (za 1,5 mln), Michał Żyro do Wolverhampton (za 500 tys.), Dossa Junior do Koynaspor (za 400 tys.) i Dusan Kuciak do Hull (za 300 tys.). Teraz odszedł już Ariel Borysiuk do QPR (za 1,8 mln). Jestem przekonany, że Legia musi sprzedawać, aby dopinać budżet. To nie znaczy, że nie wydaje. Również dość znaczących sum, jak na polski rynek transferowy - Michał Pazdan został kupiony w poprzednim roku z Jagiellonii Białystok za 700 tysięcy euro, a przed tym sezonem Thibault Moulin z Waasland-Beveren za 500 tysięcy euro (inne źródła podają nawet milion euro).

Hasi - wielkie zaufanie do Żewłakowa

Po co powstał fundusz transferowy? Mówiło się o 5 milionach euro do dyspozycji władz Legii... Mistrz Polski latem sprowadził mnóstwo zdolnej młodzieży. Jednak wypożyczył aż ośmiu piłkarzy. Zapewne część z nich dalej jest - przynajmniej w części - opłacana przez Legię. To mnoży koszty. Wiadomo, że to jest również inwestycja w przyszłość, ale pytanie, czy nie lepszą byłoby przebicie się do Ligi Mistrzów, co dałoby 17-18 milionów euro. W ciągu kilku miesięcy! A że trzeba by zaryzykować na rynku transferowym? Żeby pić szampana, trzeba ryzykować... Kto - jak nie panowie Leśnodorski, Mioduski i Wandzel - ma o tym wiedzieć?! Bardzo znaczące jest odejście Stanisław Czerczesowa, który po zdobyciu mistrza Polski pokłócił się z właścicielami Legii o politykę transferową. Kto po Czerczesowie to było kluczowe pytanie. I okazało się, że przychodzi Besnik Hasi. To pokazuje, jaka jest pozycja w Legii Michała Żewłakowa. Leśnodorski musi mu w pełni ufać, skoro nie ma wielkiego przeglądu kandydatów, tylko niemal od razu okazuje się, że przychodzi Albańczyk, który jakiejś znaczącej karty trenerskiej nie ma...

Kogo jeszcze sprzeda Lech, a kogo Legia?

Potencjał Lecha w tym sezonie pokazał Superpuchar. 4:1 na Legii - duże wrażenie, nawet jeśli Legia grała w mocniej osłabionym składzie. Trener Jan Urban prosił, aby nie wyciągać poważnych wniosków. Jednak wniosek jest jeden - Lech może realnie myśleć o odzyskaniu tytułu mistrza Polski. Szczególnie, że będzie... takim Piastem Gliwice. Cały sezon skoncentruje się na lidze, jak Piast w poprzednim cyklu rozgrywek. I Lech ma naprawdę ciekawą kadrę. Paulus Arajuuri żegna się na rzecz Broendby (a mówiło się nawet o Legii), jednak kto wie, czy lepszy nie jest Lasse Nielsen, który przyszedł z Odense. Wrócił do zdrowia Marcin Robak. Ciągle w kadrze są Tamas Kadar i Karol Linetty, uczestnicy EURO 2016. Pytanie, kto z uczestników mistrzostw Europy opuści Legię i Lecha? Na Legię - śmiem twierdzić - może to mieć większy wpływ.

Nowak - kiedyś mistrz USA - nadzieją Lechii

Do walki o tytuł mistrza Polski może się włączyć Lechia Gdańsk. Wreszcie jest stabilizacja kadrowa. Ba, kadra jest naprawdę silna i jeszcze została wzmocniona Rafałem Wolskim. A poza tym atutem gdańszczan jest Piotr Nowak. Już wiosną pokazał, że ma charyzmę i warsztat. Nie ma przypadku, że kiedyś doprowadził Washington DC do mistrzostwa USA. Może teraz mistrzostwo Polski z Lechią? To właśnie Lechia zainauguruje sezon w Płocku - z beniaminkiem Wisłą. Sezon startuje nadzwyczaj szybko, ale... nie ma jak polska liga! W myśl zasady koszula bliższa ciału.

***

Ekstraklasę niewątpliwie osłabia start czołowych klubów w europejskiej rywalizacji. Odpadnięcie Cracovii (już się dokonało - wstyd!) i Piasta (wielce prawdopodobne), a także Zagłębia (możliwe) w lipcu, musi spowodować wielką dyskusję, czy cały format rozgrywek jest właściwy. Czy nie jest to rywalizacja "we własnym sosie", która nijak nie przekłada się na Europę, skąd można by również czerpać siłę - i finansową i marketingową.