Pindera: Najlepszych zabraknie w Rio

Siatkówka

Serbowie pokonali w Krakowie Brazylię w finałowym turnieju Ligi Światowej, ale igrzyska obejrzą w telewizji.

Brazylijczycy, którzy imponowali formą we wcześniejszej fazie Final Six nie wygrali w decydującym meczu nawet jednego seta. Serbia wygrała jak najbardziej zasłużenie, za co otrzyma milion dolarów, i po raz pierwszy w historii stanęła na najwyższym stopniu podium tych rozgrywek.

 

To czego nie udało się Jugosławii w jej najlepszych czasach, czy później Serbii w mistrzowskim składzie, stało się udziałem zespołu prowadzonego przez byłego rozgrywającego tamtych reprezentacji, Nikoli Grbicia. Kiedyś z bratem Władimirem u boku zdobył złoty medal igrzysk olimpijskich w Sydney (2000), teraz z nowym pokoleniem, już jako trener, ma wreszcie i to cenne trofeum.

 

Ale na igrzyskach w Rio Serbów nie zobaczymy. Chore przepisy FIVB (Światowej Federacji Siatkówki) sprawiły, że zamiast tej klasy zespołu, olimpijski awans wywalczyli np. Egipcjanie i Meksykanie, oczywiście bez żadnych szans na sukces.

 

Oglądając finałowy mecz w Tauron Arenie wciąż miałem w pamięci podobne spotkanie w Belgradzie, w 2005 roku. Serbowie szczęśliwie pokonali wtedy w półfinale Polskę prowadzoną przez Raula Lozano, i w finale, na oczach blisko dwudziestotysięcznej publiczności, w wielkim stylu wygrali pierwszego seta z Brazylią. Ci, którzy tam byli i to widzieli, byli przekonani, że nie dadzą sobie wyrwać zwycięstwa. Ale canarinhos, to była wtedy najwyższa światowa klasa, zespół dla innych nieosiągalny. Podjęli twardą walkę i punkt po punkcie przełamywali gospodarzy. Ostatecznie ich złamali i raz jeszcze odnieśli sukces w tej imprezie.

 

W Krakowie nie mieli jednak wiele do powiedzenia w finałowym meczu z  Serbią, w której z powodu kontuzji zabrakło przecież jednego z najlepszych atakujących świata, Aleksandara Atanasijewicia. Ale trzeba przyznać, że godnie zastąpił go Drażen Luburić, od nowego sezonu zawodnik Skry Bełchatów. A nagrodę MVP, dla najlepszego gracza turnieju otrzymał inny Serb, Marko Ivović, nowy, stary zawodnik Asseco Resovii Rzeszów.

 

Szkoda tylko, że to jedyne polskie akcenty na zakończenie tego prestiżowego turnieju. Nasi siatkarze, po wygranej z Francją 3:2 i porażce z Serbią 1:3, niestety, podobnie jak Amerykanie w drugiej grupie, nie zakwalifikowali się do półfinałów. Nie ma co z tego robić tragedii, wierzymy w mądrość naszych trenerów i dobry występ Polaków na igrzyskach w Rio de Janeiro, ale lekki niepokój jednak pozostaje, gdyż znaków zapytania jest zbyt wiele. Wypada mieć tylko nadzieję, że zbliżający się w ekspresowym tempie turniej olimpijski odpowie na nie w stopniu całkowicie zadowalającym.

Janusz Pindera, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze