Dražen Luburić w listopadzie skończy 23 lata. Karierę rozpoczynał w drużynie OK Vojvodina Nowy Sad, z którą wywalczył w 2015 roku Puchar Challenge, po triumfie nad Benfiką Lizbona (3:1, 2:3). W pierwszym z finałowych spotkań zdobył dla swej drużyny 27 punktów, w drugim - 9.

 

Na krajowym podwórku dwukrotnie sięgnął po Puchar Serbii (2012, 2015 - również nagroda MVP tych zawodów) oraz po wicemistrzostwo kraju (2012, 2014). Przed rokiem trafił do Włoch, do drużyny LPR Volley Piacenza. Teraz spróbuje swych sił w Bełchatowie.

 

Jestem szczęśliwy, że w kolejnym sezonie zagram w Polsce, bo PlusLiga jest mocna, a siatkówka bardzo popularna wśród kibiców. Mogę powiedzieć, że reprezentacyjny kolega - Srećko był jedną z głównych postaci w moim transferze do PGE Skry. Słyszałem wiele dobrego o klubie, jego organizacji oraz kibicach. PGE Skra to bardzo silna i utytułowana drużyna, którą prowadzi znakomity trener, a w zespole gra wielu świetnych, doświadczonych zawodników. Myślę, ze będę mógł się od nich uczyć i podnosić swoje siatkarskie umiejętności

 

 - powiedział serbski zawodnik w rozmowie z oficjalnym serwisem Skry.

 

Luburić zdaje sobie jednak sprawę, z kim będzie rywalizował o miejsce w składzie drużyny z Bełchatowa:

 

"Pierwszym atakującym jest Mariusz Wlazły, ale będę ciężko pracować na treningach. Czeka nas długi i trudny sezon, więc wierzę, że będę miał wiele okazji do gry. Teraz znajdę trochę czasu na odpoczynek, ale niedługo pojawię się w Bełchatowie na treningach nowej drużyny".

 

Przed przejściem do Skry osiągnął ogromny sukces z reprezentacją. Serbowie pokonali w finale Ligi Światowej Brazylię i po raz pierwszy w historii wygrali tę imprezę. Przed turniejem sytuacja ekipy  Nikoli Grbicia nie rysowała się w jasnych barwach. Jeden z najważniejszych graczy reprezentacji - atakujący Aleksandar Atanasijević  poinformował, że z powodu kontuzji nie wystąpi w Krakowie.

 

"Czasem musisz podjąć trudną decyzję... Nie będę mógł pomóc drużynie w Final Six, ale zawsze będę was wspierać chłopaki, trzymajcie tak dalej" - napisał na swoim profilu na Instagramie. 

 

 

Selekcjoner dokooptował do kadry Tomislav Dokicia, a naturalnym następcą Atanasijevicia w wyjściowym składzie został Luburić.

 

"Cieszę się, że w tegorocznej Lidze Światowej dostawałem wiele szans gry i myślę, że zaprezentowałem się z dobrej strony. W turnieju finałowym w związku z kontuzją Aleksa Atanasijevicia występowałem w pierwszej szóstce. Starałem się godnie go zastąpić i pomóc drużynie nie tylko w ataku" - powiedział po turnieju.

 

Młody atakujący w Tauron Arenie prezentował się bardzo poprawnie. Nie był to jego debiut w tej hali, w maju wystąpił w Memoriale Huberta Wagnera. W wygranym 3:2 meczu przeciwko Polsce zdobył wówczas 17 punktów. W pierwszym spotkaniu Final Six Ligi Światowej, wygranym 3:1 starciu z gospodarzami, wywalczył tym razem 13 oczek. Tym zwycięstwem Serbowie zapewnili sobie awans do najlepszej czwórki. W kolejnym meczu przeciwko Francji trener Grbić dał odpocząć Luburiciowi. W półfinale z Włochami (3:1) przyszły siatkarz Skry znów wybiegł w wyjściwoym skłądzie i wywalczył 18 punktów dla swej drużyny.  W finale, w którym ekipa z Półwyspu Bałkańskiego zaskakująco gładko, 3:0 pokonała Brazylię, atakujący zdobył 10 oczek.

 

Łączny dorobek Luburicia na krakowskim turnieju to 41 punktów (34 atak + 3 blok + 4 serwis). Godnie zastąpił w Krakowie Atanasijevicia, który sukces swych kolegów oglądał w telewizji:

 

 

Teraz może pójść jego śladem i wypromować się, grając na parkietach PlusLigi. Aleksandar Atanasijević występował w barwach PGE Skry Bełchatów w latach 2011-13. Przyszedł jako mało znany, niespełna 20. letni zawodnik z OK Partizan Belgrad, a po dwóch latach już w roli gwiazdy przeszedł do Sir Safety Perugia.

 

Sukces w Lidze Światowej cieszy, ale Luburić żałuje, że jego reprezentacji zabraknie na turnieju olimpijskim w Rio de Janeiro:

 

"W Krakowie walczyliśmy z najlepszymi obecnie drużynami na świecie i pokazaliśmy, że grając naszą siatkówkę, możemy pokonać każdego. Tym bardziej jest nam przykro, że zabraknie nas na igrzyskach olimpijskich w Rio i nie powalczymy tam o medale..."