Prezes Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego Aleksander Żukow spodziewa się decyzji jeszcze w tym tygodniu, być może w niedzielę.

 

Pierwsze obrady MKOl w związku z tą sprawą odbyły się we wtorek. Wówczas, za pośrednictwem telekonferencji, Komitet Wykonawczy analizował ustalenia raportu, który na zlecenie Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) sporządził kanadyjski prawnik Richard McLaren. Stwierdził on, że w Rosji od wielu lat spiskowano w celu ukrycia pozytywnych wyników testów antydopingowych sportowców, w tym medalistów igrzysk w Soczi w 2014 roku. W aferę uwikłane miały być m.in. władze kraju, służby specjalne i laboratoria antydopingowe w Moskwie i Soczi.

 

W Rosji panuje przekonanie, że to efekt politycznych nacisków niektórych państw. Prezydent Władimir Putin stwierdził nawet w oświadczeniu, że ruch olimpijski "może znaleźć się na skraju rozłamu". Mimo to Żukow zapewnił, że nikt nie myśli o bojkocie igrzysk w Rio.

 

"Jesteśmy kategorycznie przeciwni bojkotom z powodów politycznych czy jakichkolwiek innych. Takie zachowanie prowadzi do upadku ruchu olimpijskiego. Próby wykorzystania olimpiady jako pewnego rodzaju broni politycznej... myślałem, że to część dalekiej przeszłości" - powiedział.

 

W czwartek spodziewana jest decyzja Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie w sprawie 68 lekkoatletów, których już wcześniej nie dopuszczono do igrzysk. Rosjanie odwołali się do CAS i mają nadzieję zabrać do Brazylii 387-osobową reprezentację, w tym przedstawicieli królowej sportu.