BEZPIECZEŃSTWO

 

„Ponad pół miliona fanów sportu zjedzie do Rio, pół miliona, które przed terrorystami i bandą kryminalistów będzie pilnowane przez 85 tysięcy funkcjonariuszy, nie mających benzyny w swoich samochodach i osadzonych na ziemii helikopterach, w trakcie największego ekonomicznego kryzysu od lat trzydziestych. Tylko w tym roku, rządowe szpitale i punkty zdrowia musiały skrócić godziny pracy, bo brakowało podstawowych środków medycznych. Oczywiście, powiniśmy wierzyć organizatorom, bo przecież ogłosili, że „Rio Jest Gotowe!” I oczywiście modlić, że gdyby coś się naprawdę poważnego stało, to zjawi się jakiś niewidzialny Superman, który uratuje nas od najgorszego”.

 

ZDROWIE

 

„Rio jest gotowe”  bo przecież przeprowadzono w nim 44 zawody testowe. Organizatorzy nie wspominają, że uczestnicy niektórych z nich byli prześladowani przez wysypki, wymioty biorące się z toalety miasta, znanej również jako Zatoka Guanabara. Lub, że grupa brazylijskich naukowców odkryła superbakterię  (pochodzącą najprawdopodobniej ze ścieków szpitalnych), atakującą drogi oddechowe, układ przemiany materii i powodującą zakażenia krwi, która rozprzestrzenia się na plażach i została odkryta w pobliżu obiektów siatkarskich. Inspektor zdrowia Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego zaprasza świat, bagatelizując fakt, że Brazylia jest epicentrum wirusa Zika. Trzeba przecież zupełnie wykluczyć możliwość światowej epidemii, bo „widoki w Rio naprawdę spektakularne”.

 

INFRASTRUKTURA

 

„Organizatorzy zapewniają nas, że wszystko, co związane jest ze zdrowiem i bezpieczeństwem,  mają pod kontrolą. To bardzo pocieszające ze strony ekipy, która na przykład tak przygotowała linię komunikacyjną, że otwarta w czerwcu, przestała działać już po tygodniu. Albo wydała trzy miliardy dolarów na metro, które nawet według oficjalnych wypowiedzi, nie będzie przetestowane zanim nie pojawią się w Rio pierwsi fani igrzysk. Wszystko jest pod taką kontrolą, że zbudowana nad oceanem ścieżka rowerowa zapadła się, zabijając dwóch ludzi. Wszystko dlatego, że nikt z budowniczych nie wpadł na pomysł, że czasami na morzu są fale.

 

Katastrofa w Rio już jest – finansowa. Igrzyska już teraz kosztować będą 51 procent więcej niż wynosił przewidywany budżet. Jest tylko jeden powód dla którego MKOl nie odwołał igrzysk w Rio – pieniądze. Problemy finansowe były zawsze – od Aten, przez Pekin, Londyn, Soczi do Rio – tylko, że jakoś się udawało. Tym razem wpadka może zakończyć przygodę świata z igrzyskami – na zawsze. Bo chętnych jest coraz mniej.

 

OLIMPIJSKI BIZNES

 

Według opublikowanego właśnie raportu biznesowego wydziału Oxford University, w ciągu minionej dekady przeciętny realny koszt igrzysk wynosi około 8,9 miliarda, przekraczając zakładane koszty o... 156 procent. Nie ma drugiego wielkiego przedsięwzięcia na świecie, gdzie liczby są choćby porównywalne. „Wszystkie Igrzyska, bez wyjątku, zawsze przekraczają budżet. Dla kraju, czy miasta decyzja organizacji igrzysk oznacza najbardziej ryzykowne, najbardziej kosztowne przedsięwzięcie z możliwych. Wiele z nich zorientowało się o tym fakcie zbyt późno” – głosi raport.

 

Większość problemów fiskalnych związanych jest z korupcją. Według Instytutu Nowoczesnej Rosji, jedna trzecia budżetu Soczi została wykradziona. W Rio trwa skandal związany z korupcją przy budowie kosztujące 2,7 mld linii kolejowej. Prawdziwe zawody na igrzyskach to wyścig po gotówkę. Czy kiedykolwiek zadaliśmy sobie pytanie, dlaczego igrzysk nie przeprowadza się krajach, miastach... które wszystkie potrzebne obiekty już mają? Międzynarodowy Komitet Olimpijski sprzedaje romantyzm i piękne widoki, mając nadzieję, że to przesłoni prawdziwy obraz. Dla nas, kibiców, przez dwa tygodnie, piękne telewizyjne obrazy z Rio, sportowe rekordy, pozwolą zapomnieć o rzeczywistości”. Dla mieszkańców Rio, całej Brazylii rzeczywistość zacznie się, kiedy wszyscy wyjadą.