Pańczyszyn zapytany został o ewentualny transfer do NFL i problem z wymową jego nazwiska. - Na razie zostawmy Janikowskiego, niech mówią na niego Sebes. Nie omieszkam, jeśli pojawi się propozycja, ale... - nie dokończył zawodnik, wyraźnie wątpiąc w szansę zaistnienia takiej sytuacji.

 

Tak jak w półfinałowym spotkaniu przeciwko Danube Dragons, Pantery wyraźnie słabiej rozpoczęły drugą połowę, a ich przewaga nad rywalem malała. - Chodzi przede wszystkim o zmęczenie sezonem. Chłopacy są tak podekscytowani, że nie potrafią wyjść i nie grać na sto procent - powiedział Pańczyszyn.

 

Kicker Panter wyznał również, że już jedno wygrane spotkanie w Lidze Mistrzów było historycznym wydarzeniem, a każdy kolejny krok w kierunku mistrzostwa był coraz bardziej nierealny.

 

Historyczne zwycięstwo Panter nad włoskimi Seamen Milano (40:37) w finale Ligi Mistrzów było debiutem jakiegokolwiek polskiego zespołu w finale europejskich rozgrywek. Przed tygodniem drużyna z Wrocławia sięgnęła po mistrzostwo polskiej Topligi.

Cała rozmowa z Dawidem Pańczyszynem w załączonym materiale wideo.