Maciej Turski: Przed tobą najważniejsza walka w karierze. W rekordzie nadal jesteś bez porażki, ale - jak sam mówisz - w maju przeżyłeś pierwszy nokaut...

Kamil Szeremeta: Tak jest, siódmego maja na dziesięciolecie związku z Anią wzięliśmy ślub, więc można powiedzieć, że to moja pierwsza przegrana?

Dlaczego przegrana?

Żartuję! Wszystko jest w porządku, a w związku układa nam się wyśmienicie.

Kassim Ouma to zawodnik niezwykle doświadczony, były mistrz świata. Uważasz, że to największe wyzwanie w twojej karierze?

Do każdej walki przygotowuję się tak, jakby miała być najcięższa w karierze. Tak samo jest teraz, ćwiczę z trenerem Fiodorem Łapinem, ustalamy taktykę, wchodzimy w sparingi, także wszystko idzie dobrą drogą.

Ostatnio dołączyłeś do grupy warszawskiej, spędzasz więcej czasu w stolicy. Jak oceniasz współpracę z trenerem Łapinem?

Nie spodziewałem się takiego przyjęcia do grupy, bo jest naprawdę super! Trener jest bardzo wyluzowany, widzi we mnie potencjał, to mi się podoba! Jest ciężka praca, są zasady, które trener narzuca, ale tak ma być. On ma być trenerem, ojcem, a nie przyjacielem.

Jak wygląda twój reżim treningowy? Ile czasu spędzasz w domu, a ile w Warszawie?

Od poniedziałku do piątku siedzę w Warszawie, a na weekendy pojawiam się w Białymstoku.

Ostatnio oglądałeś wraz z trenerem walki Oumy - głównie te, które przypadły w szczycie jego formy. On trochę się od tego czasu zmienił, ale jakie znaleźliście u niego mankamenty?

Zmienił się na pewno, bo to było kilka lat temu. Ja się jednak przygotowuję, jakby on był w najlepszej formie. Wiem, że ciężko trenuje, by skopać mi tyłek.

Gdzie widzieliście jego luki? Trener zwracał uwagę, że lubi bić w półdystansie, czasami bije dość sztywno, ale czasami puszcza też rękę z luzu.

 

Przekonacie się 20 sierpnia.

Cała rozmowa w załączonym materiale wideo.