System kwalifikacji do Igrzysk Olimpijskich jest uznawany za odrobinę niesprawiedliwy. Czy Ty również jesteś tego zdania?

 

Nikola Grbić: Tak. Nie zakwalifikowaliśmy się na turnieju w Berlinie, ponieważ dwóch naszych zawodników było kontuzjowanych i nie mogło zagrać w najważniejszym meczu tego turnieju przeciwko Niemcom. Mieliśmy problemy, nie mogliśmy zagrać najsilniejszym składem, a berliński turniej był naszą jedyną szansą na kwalifikację olimpijską. Życie nie jest sprawiedliwe, ale system kwalifikacyjny został zmieniony w ostatniej chwili i niestety była to polityczna decyzja. Nie respektowane były realia boiska, pod uwagę wzięte były jedynie te polityczne, wpływy ludzi. Na igrzyskach nie będzie dwunastu faktycznie najsilniejszych drużyn na świecie. Nic nie mogliśmy poradzić na taki system kwalifikacji. Mam nadzieję, że ta formuła zmieni się już przed igrzyskami w Tokio.

 

Grupy na tegorocznych Igrzyskach wzbudzają wiele kontrowersji. Co sądzisz o dokonanym podziale?

 

Na pewno te grupy nie są równe, ale takie sytuacje zdarzają się często, że są trzy czy cztery silne zespoły w jednej grupie, zaś w drugiej tylko jedna lub dwie. Myślę jednak, że finałowa czwórka będzie rzeczywiście najlepsza.

 

Stéphane Antiga podjął decyzję, że do Rio nie poleci nie pojedzie Marcin Możdżonek. Uważasz, że to odważny wybór?

 

Antiga musiał podjąć jakąś decyzję. Takie wybory są zawsze najtrudniejsze dla trenera. Wszyscy zawodnicy marzą by pojechać na igrzyska i mogą zdobyć medal. Szkoleniowiec w pewnym sensie te marzenia im zabiera i to nie dlatego, że nie mają wystarczających umiejętności, tylko dlatego, że miejsce jest tylko dla dwunastu. Myślę jednak, że Antiga podjął decyzję, w swoim mniemaniu, najlepszą dla drużyny, by dać z siebie wszystko co najlepsze w Rio. Podobnie przecież było przed mistrzostwami świata z Bartoszem Kurkiem. Nie mogę powiedzieć, że właśnie ta decyzja przyczyniła się do zdobycia złota przez Polaków, ale na pewno był to trudny wybór, jednak Stefan go dokonał i wygrał.

 

Jestem pewna, że będziesz śledził spotkania podczas igrzysk olimpijskich. Jakie są Twoje oczekiwania?

 

Chcę zobaczyć Brazylię w najlepszej czwórce. Inne drużyny – Rosja, USA, Włochy, Francja, Polska – w tej chwili, nie grają dobrze, ale to normalne. Olimpijski sezon nie jest normalny, jest raczej szalony. Do zagrania mamy jeden turniej kwalifikacyjny, później drugi, następnie Liga Światowa, dwa tygodnie po zakończeniu Ligi Światowej są już Igrzyska. Czasami jest tego po prostu zbyt dużo. Na pewno wszystkie ekipy skupiają się na przygotowaniu na turniej w Rio. Tegoroczny sezon był bardzo skomplikowany i trudny. Rozmawiałem z wieloma trenerami i wszyscy mieli kłopoty ze zorganizowaniem czasu by dać odpocząć niektórym zawodnikom, ale jednocześnie przygotowywać ich do tej najważniejszej imprezy, żeby dali z siebie wszystko, co najlepsze. Czasami bywa jednak tak, że niektóre drużyny i niektórzy zawodnicy nawet pomimo jakichś niedociągnięć fizycznych czy technicznych potrafią zagrać dobrze, dzięki swojej woli walki, agresywności, koncentracji. Mają w sobie jakąś moc i ogień. Myślę, że  w Rio zobaczymy siatkówkę na wysokim poziomie i uważam, że Brazylia jest faworytem tego turnieju.

 

Czyli to Brazylijczyków widzisz z olimpijskim złotem?

 

W tej chwili grają najlepiej, poza tym będą gospodarzami turnieju. Nie mogę powiedzieć, że jestem pewny, że wygrają, ale na pewno są faworytami. Poza tym gra przeciwko Brazylii w Brazylii jest bardzo trudna. Nigdy nic nie wiadomo, ale uważam, że na ten moment są w lepszej formie niż inne zespoły.

 

Rozmawiała Aleksandra Anna Smolarek.