Początek pierwszej mapy, de_cobblestone, nie układał się do końca po myśli Polaków grających po stronie broniącej. Runda pistoletowa i kolejne dwie trafiły na konto Fnatic. Nasi rodacy zdołali jednak odpowiedzieć już wkrótce, gdy dysponowali pełnym ekwipunkiem. Był to jednak tylko pojedynczy punkt zdobyty przez ulubieńców polskiej publiczności. Szwedzi w dalszym ciągu przeważali i po kilku minutach mieliśmy już 7:1, co nie napawało optymizmem. W grze drugiej na świecie drużyny CS:GO widać było pomysłowość i spryt. Jej zawodnicy w bardzo przemyślany sposób zachodzili naszych "od pleców", czym kilka razy zdarzyło im się zaskoczyć. Co ciekawe, Virtus.pro nie poddawali się i starali się za wszelką cenę trafić na swoje "momentum". Udało im się to i w efekcie zdołali oni odrobić kilka rund. Ostatecznie pierwsza odsłona mapy zakończyła się dość wyrównanym wynikiem 9-6 dla naszych rywali.

Po zmianie stron to biało-czerwoni lepiej rozegrali rundę pistoletową, co ułatwiło im zgarnięcie kolejnych punktów i niebawem byliśmy świadkami prowadzenia NEO i spółki 12:9! Virtus.pro przeprowadzało bardzo dobrze zorganizowane ataki i do samego końca Olofmeister i jego kompanii zdobyli już tylko jeden punkt. W efekcie mieliśmy 16:10 i 1:0 dla Polaków w punktacji generalnej.

Druga lokacja, de_mirage, znów lepiej rozpoczęta została przez Skandynawów, którzy grając po stronie broniącej wygrali rundę pstoletową i dwie kolejne. Przy stanie 3:0 znów jednak do głosu doszli podopieczni Jakuba 'kubeNGurczyńskiego. Gracze znad Wisły złapali kontakt punktowy z przeciwnikami i byliśmy świadkami bardzo wyrównanego widowiska. Od stanu 4:4 nasza formacja znów przejęła jednak inicjatywę i pewnie kroczyła do szczęśliwego końca. Rywale nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Cały czas byli oni trzymani na bezpieczny punktowy dystans. Ostatecznie Virtusi bardzo pewnie zwyciężyli na drugiej mapie wynikiem 16:8 i tym samym spełnili swoje wielkie marzenia wygrywając wielki turniej i inkasując przy tym nagrodę pieniężną w wysokości bagatela 390 000 dolarów.