Paterman zastąpił w poniedziałek Dariusza Smagorowicza, po jego wcześniejszej rezygnacji. Nowy szef klubu ma też przejąć akcje „Niebieskich” od poprzednika.

 

„15. gwiazdka to realny cel. Nie jestem oszołomem, twardo stąpam po ziemi, zbudowałem swoje firmy od zera w trudnych warunkach. Najpierw muszą przyjść odpowiedni ludzie, za nimi trafią do klubu pieniądze” – zauważył Paterman podczas wtorkowej konferencji prasowej.

 

Warzycha zdobył z Ruchem w 1989 roku ostatnie, 14. mistrzostwo Polski, a potem odszedł do Panathinaikosu Ateny, w którym grał 14 lat. W minionym sezonie był asystentem Serba Vladana Milojevica w cypryjskiej Omonii Nikozja.

 

Podczas styczniowego zgrupowania chorzowian na Cyprze Paterman namawiał „Gucia” do współpracy.

 

„Udało się go przekonać do mojej wizji. Przyjaźnimy się od lat, zaufał mi. Sytuacja finansowa jest trudna, ale nie bez wyjścia. Nie obiecuję kokosów, ale wierzę, że się nam uda zmierzyć z długami. Mamy szansę na wyzerowanie, na zbudowanie klubu płacącego na bieżąco, bez zatorów, komorników, zajęć sądowych itd.” – stwierdził Paterman.

 

Potwierdził, że prowadzi rozmowy z potencjalnymi nowymi sponsorami i kandydatami do wzmocnienia zespołu jeszcze latem.

 

Trenerem pozostaje Waldemar Fornalik, do którego pracy prezes, ani menedżer mają się nie wtrącać.

 

Paterman zapowiedział, że do końca sierpnia chce poznać dokładnie finansową sytuację klubu. Jego zdaniem, zadłużenie wynosi ok. 50 milionów złotych.

 

„To najtrudniejsze zadanie, jakiego się w życiu podjąłem. Zatrudniłem trzy miesiące temu prezesa i dyrektora do mojej firmy, by móc poświęcić czas Ruchowi” – zaznaczył.

 

Nowy prezes jest w różny sposób związany z klubem od 25 lat. Był w przeszłości m.in. członkiem jego rady nadzorczej.

 

Smagorowicz był zwolennikiem gry zespołu na modernizowanym Stadionie śląskim, zamiast na przestarzałym obiekcie Ruchu.

 

„Pewnie będziemy zmuszeni do tego. Ale nie możemy przy tym zrezygnować z budowy naszego stadionu. To jest nasza tożsamość” – wyjaśnił.

 

Opowiedział się za stworzeniem drużyny opartej o doświadczonych zawodników.

 

Prowadzeni przez Fornalika „Niebiescy” zaczęli sezon ligowy od wygranej u siebie z Górnikiem Łęczna 2:1, potem doznali dwóch wyjazdowych porażek, z Jagiellonią Białystok 1:4 i Arką Gdynia 0:3.

 

Chorzowianie w minionym sezonie zajęli ósme miejsce w ekstraklasie. W końcówce klub przeżywał finansowe zawirowania, z pomocą przyszedł samorząd miasta, udzielając 18-milionowej pożyczki. Władze miasta wprowadziły też do zarządu klubu swojego przedstawiciela.

 

„Porażkę można zaakceptować tylko po walce. Nie chodzi o to, by nasi piłkarze umierali za klub. Jednak jeśli biorą od niego pieniądze to mają na boisku walczyć. I na takich będziemy stawiali” – zaznaczył prezes.