Waczyński: Mogłem pojechać na obóz z Wizards

Koszykówka
Waczyński: Mogłem pojechać na obóz z Wizards
fot. KoszKadra
Adam Waczyński

Adam Waczyński miał propozycję wyjazdu na obóz przygotowawczy z Washington Wizards, ale nikt mu nie gwarantował podpisania kontraktu. Wybrał transfer do Malagi - drużyny z czołówki ligi hiszpańskiej. Teraz będzie jedną z głównych postaci w reprezentacji Polski - może nawet jej kapitanem. Pierwszy mecz Polska - Holandia już w sobotę 6 sierpnia, transmisja od 16:50 w Polsacie Sport i Polsacie Sport News.

Łukasz Majchrzyk: Wypada chyba zacząć od gratulacji, bo przejście do Malagi to chyba transfer, o jakim można było marzyć?

Adam Waczyński: Bardzo się cieszę z przejścia do Malagi, to w tym momencie najlepsze miejsce dla mnie. Cieszę się, że dwa lata w Obradoiro pokazały, że na takim poziomie mogę grać i zostałem doceniony przez Unicaję.

Był moment zwątpienia, kiedy negocjacje się przedłużały?

Przeżywaliśmy to, ale w końcu kluby się dogadały i można się było zacząć cieszyć?

Jak duży to jest dla ciebie krok: zamiana Obradoiro na Malagę? To jest coś porównywalnego do tego, czego dokonałeś dwa lata temu, przechodząc z Tauron Basket Ligi do Hiszpanii? Unicaja Malaga to coś jak Atletico Madryt w piłce nożnej - dla mniej zorientowanych?

To prawda, to jeden z najlepszych zespołów w Hiszpanii. Będę cały czas grał w jednej z najlepszych lig europejskich, do tego dochodzą jeszcze występy w europejskich pucharach. To jest duży krok do przodu.

W Polsce kibice koszykówki twój transfer mocno przeżywali. Jak Ty to medialnie odczułeś w Hiszpanii?

W Hiszpanii też się o tym trochę mówiło - nie będę ukrywał. Informację ludzie podawali dalej na Twitterze.

Rzeczywiście miałeś propozycje z innych lig? Mówiło się o Rosji i Turcji.

Były rzeczywiście takie propozycje, ale chcieliśmy zostać w Hiszpanii ze względu na znajomość ligi, języka, kultury.

Jaka ma być twoja pozycja w Maladze? Szykują cię na pozycję numer 2, czyli rzucającego obrońcy?

Różnie, trener mi mówił, że jestem takim zawodnikiem "2,5" trochę dwójka a trochę trójka czyli niski skrzydłowy i taka będzie też moja rola. Raz będę grał na jednej pozycji, raz na drugiej. Nie mam ściśle określonej specjalizacji. Jedno jest pewne i ważne: moja rola w drużynie ma być duża.

Jakiś konkretny wymiar minut ci obiecał? Kiedy szedłeś z TBL do Hiszpanii, to raczej brałeś to, co dawali. Teraz startujesz do negocjacji z innej pozycji.

Niby tak jest, ale nie rozmawialiśmy o żadnych minutach. Trzeba samemu udowodnić najpierw, że się na minuty zasługuje, a dopiero później zacząć obliczać, jak długo się przebywa w trakcie meczu na parkiecie.

Dużym rozczarowaniem było, że w końcu nie wygrałeś klasyfikacji na najlepszego strzelca?

To była tylko dodatkowa rzecz, która mogła się zdarzyć i fajnie by było oczywiście wygrać, ale bardziej cieszyłem się z tego, że byłem w czołówce mimo słabszej końcówki sezonu. Cieszę się, że tak się skończyło.

Fizycznie sezon dał w kość i dlatego ta końcówka była już słabsza?

Sam byłem sobą rozczarowany, bo liczyłem na więcej, ale zdrowie mi nie pozwoliło. Kiedy już się zacząłem odbudowywać, to doznałem bardzo pechowej kontuzji ręki (Adam Waczyński wpadł na bandę w trakcie meczu i doznał bardzo głębokiego rozcięcia - przyp. Ł. M.).

Z ręką już jest wszystko w porządku?

Już jest dobrze. Zapomniałem o wszystkim.

Krążyły plotki, że Washington Wizards mieli cię zaprosić na obóz przedsezonowy. Dużo było w tym prawdy?

Powiem tak, że było dużo prawdy, ale nikt mi nie proponował tam kontraktu gwarantowanego. Jeśliby się nie udało, to po powrocie ciężko byłoby o jakąkolwiek pracę w Europie. Postawiliśmy na coś pewnego, a nie na obietnice, bo mogłoby się okazać, że wtedy podpisywałbym kontrakt "na szybko", biorąc, co jest. Cieszę się, że tak się to potoczyło i wierzę, że jeśli będę się dobrze prezentował w Europie, to skauci mnie dostrzegą i może, może kiedyś temat powróci.

Temat nie jest definitywnie zamknięty?

Nie jest i na pewno będę ciężko pracował, żeby w trakcie kariery zajść jak najdalej.

Jak praca na zgrupowaniu kadry w Wałbrzychu?

Pierwsze dni to była ciężka praca fizyczna, ale też opanowywanie zagrywek, których mamy naprawdę sporo, więc można powiedzieć, że mieliśmy też trening mentalny (śmiech).

Tworzy się nowa reprezentacja, wszystko się od nowa układa. Nie ma kilku doświadczonych graczy, wrócił za to Maciej Lampe. Jak ze spójnością w drużynie?

Atmosfera jest bardzo dobra. Treningi trwają po trzy godziny, ale mamy bardzo pracowitych zawodników i niektórzy jeszcze po zajęciach zostają pół godziny albo i godzinę, żeby porzucać. Ja też zostaję, ćwiczę drybling. Przypominam sobie różne rzeczy. Maciek bardzo dobrze prezentuje się na zgrupowaniu, jest bardzo pracowity. Już nie mogę się doczekać naszego pierwszego sparingu z Holandią.

Nie ma Marcina Gortata, który był kapitanem kadry. Przymierzałbyś się do tej roli?

(śmiech)... Nie było na razie żadnych przymiarek. W najbliższych dniach jakieś decyzje zapadną. Co będzie to będzie, ale ja jestem gotowy, żeby zostać kapitanem. Byłbym zaszczycony i chciałbym, ewentualnie, stanąć na wysokości zadania.

Jak się będziecie dzielili miejscem na parkiecie z Mateuszem Ponitką?

W naszym systemie nie ma ostrego podziału. Mamy akcje przygotowane trochę pod niskiego skrzydłowego, trochę pod rzucającego. Na pewno będziemy się z Mateuszem wymieniać rolami.

 

Transmisja meczu Polska - Holandia w sobotę 6 sierpnia od 16:50 w Polsacie Sport i Polsacie Sport News.

Łukasz Majchrzyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze