Już po pięciu minutach Vassiljev  zaserwował licznie przybyłym na stadion kibicom urodziwe trafienie. Zaczęło się od Cernycha, który skupił na sobie tak uwagę obrońców Arki, że ci nie dostrzegli  wbiegającego w pole karne Vassiljeva. Tym samym po pokonaniu Dawida Sołdeckiego Cernych zaliczył asystę, a najlepszy zawodnik lipca w Ekstraklasie pięknym uderzeniem z woleja umieścił piłkę w siatce Konrada Jałochy.


Poza golem estoński piłkarz miał kilkukrotnie szansę na zaliczenie asysty. Przez całą połowę czarował świetnymi dośrodkowaniami i solidnie pracował na to, by nagrodę dla najlepszego piłkarza móc zainkasować również w sierpniu.


Natomiast do asysty bramkę dołożył Cernych. W 44. minucie zawodnik z Litwy trafieniem głową zafundował gospodarzom gola tuż przed zejściem do szatni. Piłkę dostał od Tarasa Romanczuka, który wygrał pojedynek główkowy z Antonim Łukasiewiczem.


Piłkarze z Gdyni również mieli swoje szanse pod bramką rywala, ale w zespole Grzegorza Nicińskiego szwankowało porozumienie między zawodnikami. Od 20. minuty Jaga była mocno cofnięta i to "Arkowcy" nadawali rytm gry, jednak pod koniec połowy znów kontrolę przejęli gospodarze i pokazali przyjezdnym jak skutecznie wykorzystywać nadarzające się sytuacje.


W drugiej połowie znów zabłysnął Cernych i swoim trafieniem przyćmił urodę bramki zdobytej przez Vassiljeva. Swojego gola zdobył nie dość, że zza pola karnego to z ostrego kąta, wręcz z linii końcowej boiska. Dwaj obrońcy Arki i Jałocha, który wyszedł z bramki tylko patrzyli jak piłka wleciała do siatki z bardzo trudnej do oddania strzału pozycji.


W 58. minucie z Litwinem golami zrównał się… Vassiljev. Zawodnik wykorzystał rzut karny podyktowany po faulu Sołdeckiego na Cernychu. Kolejny błąd tego dnia popełnił również Jałocha, który rzucił się w złą stronę. Gol był piątym trafieniem estońskiego piłkarza w czwartym meczu Lotto Ekstraklasy.


Honorową bramkę dla Arki w 72. minucie zdobył Sołdecki, który lekko zreflektował się za wcześniejsze błędy. Piłkę do siatki wpakował głową po dośrodkowaniu Miroslava Bożoka. Trzeba jednak zaznaczyć, że Arka szans na strzelenie gola miała jeszcze więcej i to znacznie groźniejszych niż w pierwszej połowie, ale dobrą formą imponował Marian Kelemen w bramce Jagi.

 

Arka po czterech kolejkach ma na koncie sześć punktów, ale żadnego z nich nie zdobyła na wyjeździe. Jagiellonia do tej pory zainkasowała 10 punktów i wskoczyła na fotel lidera, przynajmniej do czasu meczu Zagłębia Lubin.

Jagiellonia Białystok - Arka Gdynia 4:1 (2:0)

 

Bramki: 1:0 Konstantin Vassiljev (4), 2:0 Fiodor Cernych (44), 3:0 Fiodor Cernych (51), Konstantin Vassiljev (59-karny), 4:1 Dawid Sołdecki (72-głową).

 

Jagiellonia Białystok: Marian Kelemen - Łukasz Burliga, Marek Wasiluk, Tomelin Gutieri, Piotr Tomasik (68. Jonatan Straus) - Rafał Grzyb, Taras Romanczuk, Przemysław Frankowski, Konstantin Vassiljev (90+1. Maciej Górski), Karol Mackiewicz (69. Karol Świderski) - Fiodor Cernych.

 

Arka Gdynia: Konrad Jałocha - Tadeusz Socha, Michał Marcjanik, Dawid Sołdecki, Marcin Warcholak - Yannick Kakoko (46. Adam Marciniak), Antoni Łukasiewicz, Marcus Vinicius (76. Rashid Yussuff), Mateusz Szwoch, Miroslav Bożok - Dariusz Zjawiński (61. Rafał Siemaszko).

 

Żółta kartka: Konstantin Vassiljev - Tadeusz Socha, Adam Marciniak.

 

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce). Widzów: 16 471.