Mizerny początek Polaków! Brazylia górą, mamy duży problem!

Inne
Mizerny początek Polaków! Brazylia górą, mamy duży problem!
graf. Polsat Sport

Mecz z Brazylią miał być dla naszych szczypiornistów pierwszym testem olimpijskiej formy. Niestety Polacy oblali egzamin przegrywając 32:34 i aby dalej liczyć się w walce o ćwierćfinał igrzysk w Rio de Janeiro, muszą poprawić wiele elementów w swojej grze. Na domiar złego kontuzji doznał Krzysztof Lijewski.

Polska i Brazylia w ostatnich latach grały ze sobą dwukrotnie i dwa razy były to mecze towarzyskie. Najpierw, w maju 2015 roku, Brazylijczycy przyjechali do naszego kraju na towarzyski turniej, a biało-czerwoni okazali się niezwykle gościnni dla szczypiornistów z Kraju Kawy, którzy sensacyjnie wygrali jedną bramką 25:24. Rewanż podczas tegorocznego, styczniowego turnieju w Irun okazał się dla nas udany, choć wygranej 27:23 nie byłoby bez doskonałej postawy Piotra Wyszomirskiego między słupkami.

 

Wtedy szkoleniowcem biało-czerwonych był jeszcze Michael Biegler, który zrezygnował z prowadzenia kadry po kompromitującej porażce z Chorwacją w mistrzostwach Europy. Po nieudanym turnieju reprezentację Polski przejął Tałant Dujszebajew, który zachowywał spokój przed pierwszym meczem na igrzyskach. - Nie chciałbym, aby moi podopieczni myśleli o medalu czy awansie do półfinału. Zależy mi na tym, aby wyłącznie myśleli o każdym najbliższym meczu. To jest najważniejsze. Te igrzyska uważam za najtrudniejsze w historii. Nie będzie ani jednego łatwego meczu - twierdzi Dujszebajew.

 

Trudno nie było przyznać mu racji, bo nawet starcie z Brazylią, która nie jest uznawana za potentata w świecie szczypiorniaka, miało być trudną przeszkodą dla biało-czerwonych. Obawy, które mieli niektórzy eksperci przed meczem, znalazły swoje uzasadnienie już na początku spotkania. Polacy nie weszli dobrze w mecz, tracili piłki w głupi sposób, a Brazylijczycy nakręcani przez żywiołową publiczność grali jak z nut. Cztery szybkie trafienia i od razu musieliśmy podnosić się z kolan.

 

Na szczęście mieliśmy w bramce Sławomira Szmala, który nie pozwolił rywalom odskoczyć na zbyt daleki dystans. Nasz bramkarz nie mógł jednak nic zrobić, gdy Brazylijczycy raz po raz wchodzili w naszą obronę jak w masło. Defensywa biało-czerwonych dziurawiona była głównie przez Jose de Toledo. Rozgrywający Orlen Wisły Płock indywidualnie mijał Mateusza Kusa czy Adama Wiśniewskiego i nie miał problemów z trafianiem do siatki. Z naszej strony nie mieliśmy takiego gracza - Michał Jurecki nie brał na siebie ciężaru gry, tak jak ma to w zwyczaju i do przerwy przegrywaliśmy z Brazylią 13:16.

 

W drugiej połowie Polacy mieli tylko dwa momenty, gdy zbliżyli się do rywali na... dwa trafienia. Najpierw na 19:21, a następnie na... 32:34. Przez większość czasu to rywale kontrolowali wydarzenia na parkiecie i ponownie naszą zmorą był nieszczelny środek obrony. Tym razem największe problemy sprawiał nam Thiagus Petrus, który bombardował naszą bramkę i z dystansu i z bliższej odległości. W polskiej ekipie najskuteczniejsi byli Karol Bielecki i Michał Daszek, ale nie mieli oni wsparcia w kolegach.

 

Dramatu Polaków dopełnił uraz Krzysztofa Lijewskiego, który z kontuzją mięśniową opuścił parkiet w 43. minucie i więcej nie pojawił się na boisku. Już bez niego w składzie, Polacy przeżyli kryzys i od stanu 19:21 stracili pięć kolejnych bramek. Mimo szalonego pościgu w końcówce, nie udało im się dogonić pewnych siebie Brazylijczyków i pierwsza porażka w Rio de Janeiro stała się faktem.

 

Szczęście w nieszczęściu, że spotkanie z Brazylią było pierwszym meczem naszych piłkarzy ręcznych na igrzyskach. Przed kolejnymi starciami mamy wiele materiału do analizy, a wygrane ze Szwecją, Słowenią czy Niemcami są w naszym zasięgu. To właśnie z naszymi zachodnimi sąsiadami zagramy już we wtorek. Obyśmy w kolejnym spotkaniu zobaczyli odmienionych reprezentantów Polski!

 

 

Zapis relacji na żywo.

Paweł Ślęzak, Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie