Argentyna i Iran to grupowi rywale Polaków, którzy mają w Rio de Janeiro swoje ambicje. Może nie stoją w pierwszym rzędzie faworytów, ale na pewno będą groźni dla każdej drużyny. Oba zespoły spotkały się w fazie grupowej tegorocznej Ligi Światowej i dwa razy Iran wygrał 3:2. Pojedynek był prestiżowy dla obu reprezentacji także ze względu na trenerów: szkoleniowcem Iranu jest były selekcjoner reprezentacji Polski, Argentyńczyk Raul Lozano, który jednak nigdy nie miał okazji pracować z reprezentacją swojego kraju.

 

Pierwsze dwa sety tego spotkania były bardzo wyrównane. Mecz lepiej zaczęli Irańczycy, którzy w pewnym momencie prowadzili nawet 12:9, ale nie potrafili utrzymać tej przewagi. Po czasie, który wziął Julio Velasco, Argentyna niemal natychmiast wyszła na prowadzenie. Decydujący punkt zdobył Facundo Conte.

 

Były przyjmujący PGE Skry Bełchatów był kluczową postacią argentyńskiej drużyny w tym meczu. Atakował ze znakomitą skutecznością (w sumie zdobył 15 pkt po swoich atakach), a kiedy było trzeba, to jeszcze dokładał do tego doskonałą grę blokiem (5 pkt). W drugiej partii to jego atak dał Argentyńczykom piłkę setową, a w trzeciej partii, w bardzo ważnym momencie zablokował Amira Ghafoura.

 

Irańczycy, którzy debiutują w turnieju olimpijskim, na swoje pierwsze zwycięstwo, będą musieli jeszcze poczekać. Miejmy nadzieję, że co najmniej do trzeciego spotkania, bo w drugim meczu zmierzą się z reprezentacją Polski.

 

Argentyna - Iran 3:0 (25:23, 26:24, 25:18)