Burzliwe losy Figueroi dały o sobie znać już w jego dzieciństwie, kiedy z powodu wojny domowej musiał z najbliższymi opuścić rodzinne strony. Sposobem na życie stały się dla niego ciężary, które zacząć trenować, gdy miał 11 lat.

 

W igrzyskach zadebiutował w 2004 roku w Atenach, gdzie w kat. 56 kg był piąty. Uważa, że cztery lata później w Pekinie był gotowy walczyć o medal, ale kontuzja ręki, jakiej nabawił się dwa tygodnie przed startem, uniemożliwiła mu to. W rwaniu nie zaliczył żadnego podejścia. "Wydawało mi się wtedy, że sportowo jestem na dnie" - ocenił i przyznał, że trudne chwile pomogła mu pokonać medytacja, którą zaczął regularnie stosować.

 

Przeszedł do wyższej kategorii i cztery lata później w Londynie stanął na drugim stopniu podium. Jednak chciał złota. By w ogóle wystąpić w Rio, w styczniu tego roku musiał poddać się skomplikowanej operacji kręgosłupa. W uszkodzony rdzeń kręgowy wszczepiono mu implant i w ojczyźnie szybko zyskał przydomek "sztuczny człowiek".

 

W czerwcu z kolei został skazany na 16 miesięcy więzienia, ponieważ miał poświadczyć nieprawdę, by uniknąć spłaty pożyczki. Po wyjaśnieniach karę zawieszono, ale musiał zapłacić grzywnę.

 

"Nie chcę wracać do tego, co było niedobre w moim życiu. Teraz chcę się tylko cieszyć, choć wiem, że moje życie pełne jest skrajności" - powiedział po triumfie w Rio.

 

Przy każdym z jego sześciu podejść mógł liczyć na gorący, niczym z południowoamerykańskich stadionów piłkarskich, doping licznej grupy rodaków. Po ostatniej próbie, która zapewniła mu złoto - pierwsze "męskie" w historii olimpijskich startów reprezentantów Kolumbii - padł z radości na pomost. Po chwili ściągnął buty i ustawił je przed sztangą.

 

"22 lata harówki i... dość. Czas przejść na emeryturę i zająć się rodziną. Te zdjęte buty miały symbolizować zakończenie kariery. Więcej już dla najbliższych i dla Kolumbii zrobić nie mogę" - przyznał ojciec dwójki dzieci.

 

Kolejny raz emocji nie mógł powstrzymać podczas dekoracji i odgrywania hymnu. Zaczął płakać jak bóbr.

 

"Jest we mnie mnóstwo rozmaitych emocji i uczuć. Na pomoście miałem wrażenie, że na sztandze dźwigałem presję oczekiwań całego kraju, wszystkich rodaków. I właśnie dla nich były te łzy szczęścia" - podsumował.

 

Kolumbia ma nowego bohatera. Gratulacje złożył mu prezydent państwa Jose Manuel Santos. "Kolumbia zaczyna triumfować na igrzyskach w Rio" - napisał na Twitterze, a stojąc przed telewizorem w trakcie dekoracji wysłał wpis: "Nasz hymn, nasza duma. Do boju, po więcej".

 

Figueroa wywalczył trzeci złoty medal olimpijski dla Kolumbii. W Sydney 16 lat temu na najwyższym stopniu podium stanęła sztangistka Maria Isabel Urrutia (kat. 75 kg), a w Londynie w 2012 w kolarskiej konkurencji BMX najlepsza okazała się Mariana Pajon.