O walce Kowaliow - Ward mówi się od jakiegoś czasu. Obaj są uważani za czołówkę pięściarzy bez podziału na kategorie wagowe, choć pasy mistrzowskie posiada tylko ten pierwszy. W listopadzie dojdzie jednak do starcia, które na jakiś czasu zakończy wszelkie spekulacje odnośnie najlepszego półciężkiego na świecie. Rosjanin uczestniczył już w pierwszej konferencji prasowej, na której stwierdził, iż liczy na znokautowanie Amerykanina.

To będzie wojna psychologiczna. Ważne będzie, kto okaże się sprytniejszy. Na pewno będę dążył do nokautu, bo nazywam się "Krusher" - powiedział.

Kowaliow przyznał też, że walka z Wardem będzie dla niego największą w karierze. Mimo to Rosjanin zdaje sobie sprawę ze swojej klasy, a humor nie opuścił go nawet na chwilę. Tak było podczas spotkania w ringu po zwycięskiej walce Amerykanina z Alexandrem Brandem w miniony weekend, tak było na konferencji prasowej, tak było i później. Zapytany o to, z kim chciałby wyjść do ringu w listopadzie, odpowiedział, że... z Władimirem Putinem!

To byłoby wielkie wyjście, bo to sławna osoba! Dlaczego nie? Nie wiem, czy się to wydarzy, ale byłbym szczęśliwy - dodał Kowaliow.