Historii klubu z Alei Piłsudskiego w Łodzi starszym kibicom przedstawiać nie trzeba. Czterokrotny mistrz Polski, zdobywca krajowego pucharu, ale przede wszystkim zespół, który w latach 80. udanymi występami na europejskich boiskach, rozbudzał wyobraźnię kibiców w całym kraju. W szczególnie pamiętnym sezonie 1982/83, w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych, łodzianie po pokonaniu m.in. Rapidu Wiedeń i Livepoolu, zatrzymali się dopiero na półfinałowym dwumeczu z Juventusem Turyn. Nie sposób również nie wspomnieć ekipy Franciszka Smudy, która w połowie lat 90. dwa razy okazała się najlepsza w lidze, a w Lidze Mistrzów toczyła wyrównanie boje z Borussią Dortmund (późniejszym triumfatorem rozgrywek), Atletico Madryt i Steauą Bukareszt.

 

Ostatnie dwie dekady to jednak smutny okres w historii klubu, pełen problemów prowadzących do sportowych i organizacyjnych degradacji.

 

Upadek

 

Lato 2015 roku jest chyba najczarniejszym momentem w historii Widzewa. Wtedy to, po drugim z rzędu spadku, ówczesne władze klubu zrezygnowały z ubiegania się o licencję na udział w rozgrywkach II ligi. Wtedy też stało się jasne, że zasłużonej drużyny nie zobaczymy w poważnej rywalizacji przez lata. Za ratowanie klubu wzięli się kibice - lokalni przedsiębiorcy. To oni zorganizowali się w kilkanaście dni, powołując Stowarzyszenie Reaktywacja Tradycji Sportowych Widzew Łódź (wykorzystując historyczny skrót – Robotniczego Towarzystwa Sportowego) i zgłosili zespół do rozgrywek. Polski Związek Piłki Nożnej uznał nowy podmiot za kontynuatora upadłego, dlatego ten mógł rozpocząć zmagania od IV ligi. 

 

Początek drogi

 

Co do tego, że nie będzie łatwo, nikt nie miał wątpliwości. Błyskawiczne stworzenie drużyny, która od razu miała wywalczyć awans, nawet na piątym poziomie rozgrywek, to zadanie które nie musiało doczekać się szczęśliwego zakończenia. Trenerem został doświadczony Witold Obarek, który jednak po kilku kolejkach i pierwszej porażce zrezygnował. Wtedy zarząd postanowił zaufać Marcinowi Płusce. Decyzja ta wywołała sporo kontrowersji, bo niespełna 27-letniego trenera znało niewielu. Początkowe wyniki też mogły niepokoić. Rundę jesienną Widzew zakończył na 4. pozycji ze stratą 9 punktów do lidera - KS Paradyż. Zimą doszło jednak do kadrowej rewolucji, a nowy - autorski zespół młodego szkoleniowca odrobił straty z nawiązką. W 19 kolejkach wygrał 17 razy, dwukrotnie zremisował i pewnie awansował do III ligi.

 

 

Przed startem nowego sezonu skład beniaminka znów przemeblowano. Wszystko po to, aby w wyższej klasie znów walczyć o najwyższe cele. Do znanych z występów na boiskach ekstraklasy i 1 ligi Adriana Budki, Princewilla Okachiego czy Mariusza Zawodzińskiego dołączył m.in. Daniel Mąka.  W trzeciej lidze o awans będzie z pewnością dużo trudniej, bo po reorganizacji rozgrywek, rywalizacja w grupie I odbywać się będzie na terenie województw: łódzkiego, mazowieckiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego. Oprócz Widzewa w pierwsze – jedyne premiowane awansem miejsce – otwarcie celuje nie tylko lokalny rywal ŁKS, ale też zespoły z Nowego Miasta Lubawskiego i Tomaszowa Mazowieckiego. Nie można zapominać również o silnych rezerwach Legii Warszawa i Jagiellonii Białystok.

 

- Póki ja będę prezesem, Widzew zawsze będzie stawiał sobie najwyższe cele – tak na przedsezonowej prezentacji zespołu mówił sternik klubu Marcin Ferdzyn. W pierwszej kolejce łodzianie zadanie wykonali. Po wygranej ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki 2:0, zostali pierwszym liderem. Był to jednak dopiero pierwszy krok, w długiej i ciężkiej walce o ligowe punkty.

 

 

Stadion czeka

 

Motywacji w Widzewie nikomu odmówić nie można. I nie chodzi tylko o tych, którzy wzięli na siebie odpowiedzialność za jego przyszłość. Do wsparcia klubu mobilizują się kibice. Pomagają finansowo wpłacając pieniądze na specjalnie utworzone konta.  Na rundę jesienną wykupili całą dostępną pulę 1300-tu karnetów, a gdyby nie ograniczone możliwości na tymczasowym stadionie Szkoły Mistrzostwa Sportowego, ten wynik mógłby być jeszcze bardziej okazały. Wiosną w klubie liczą na wyśrubowanie trzecioligowego rekordu, bo właśnie wtedy piłkarze wrócą na Aleję Piłsudskiego. Nowy obiekt na ponad 18 tysięcy osób jest już prawie gotowy.

 

 

Prezes kibicuje

 

Na pierwszym meczu na nowym stadionie nie powinno zabraknąć prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej. Zbigniew Boniek - jedna z legend Widzewa - wielokrotnie podkreślał, że kibicuje klubowi, który otworzył mu drzwi do wielkiego futbolu. Już w czwartej lidze można go było spotkać na trybunach. Wyrazy sympatii przekazuje także za pośrednictwem serwisów społecznościowych.

 

 

Siódmego sierpnia 1996 roku, dokładnie 20 lat przed inauguracją sezonu w trzeciej lidze, kibice Widzewa obejrzeli zwycięstwo u siebie z Broendby Kopehaga 2:1 w eliminacjach Ligi Mistrzów. Po rewanżu w Danii - dwa tygodnie później - mistrzowie Polski mogli się cieszyć z awansu do tych elitarnych rozgrywek. Od tamtych wydarzeń futbol, szczególnie ten w Łodzi, dzieli prawdziwa przepaść.  Jednak w Widzewie pamiętają, że tylko zaangażowaniem i wytrwałością można ponownie dostać się na piłkarskie salony. I nawiązać do bogatej historii poprzedników.