Włosi w igrzyskach szli jak burza. Wygrali kolejno z Francją, Stanami Zjednoczonymi, Meksykiem i Brazylią. Cztery mecze i zaledwie dwa stracone sety mówiły same za siebie i powodowały, że to ekipa z Półwyspu Apenińskiego była faworytem. Kanadyjczycy to jednak rewelacja rozgrywek. Już pierwszy mecz wygrany 3:0 z USA pokazał, iż Kanada może namieszać w stawce.

Pierwszy set był bardzo wyrównany. W końcówce Kanadyjczycy odskoczyli na dwa punkty i ostatecznie wygrali 25:23. Druga partia to zdecydowana dominacja reprezentacji "Klonowego Liścia", która rozbiła rywali 25:17.

Trzecią odsłonę lepiej zaczęli Włosi. Duża przewaga utrzymywała się przez większą część seta. Ekipa Italii kontrolowała przebieg gry by wygrać do szesnastu.


Decydująca okazała się czwarta partia. Kanada rozpoczęła świetnie i prowadziła już 7:3 i 10:4. Włosi grali bardzo chimerycznie. Raz doskakiwali rywali na punkt, a raz potrafili tracić po kilka oczek z rzędu. Kanadyjczycy wygrali 25:21 i zapewnili sobie grę w dalszej fazie turnieju.

 

Awans Kanady spowodował, że z turniejem pożegna się przegrany meczu Brazylia - Francja.

 

Włochy - Kanada 1:3 (23:25, 17:25, 25:16, 21:25)