- Ogromny zawód. Paweł od początku rzucał słabo, choć rzuty rozgrzewkowe zdarzały mu się niezłe. Ja z nim nie rozmawiałem, ale trener (Czesław Cybulski - przyp.red.) twierdzi, że Paweł przespał eliminacje, nie był odpowiednio nastawiony, rzucał ospale, a efekt jest porażający - powiedział Skucha.

 

Jego zdaniem żadnym wytłumaczeniem nie może być fakt, że eliminacje odbywały się rano. - Tak bywa na całym świecie i na wszystkich najważniejszych zawodach. Wojtek Nowicki rzucał w drugiej grupie i był odpowiednio pobudzony - zauważył.

 

Skucha podkreślił, że był zaskoczony nie tylko rzutami Fajdka, ale i jego zachowaniem między nimi, sposobem bycia. - Nie umiem powiedzieć, z czego to się wzięło - dodał.

 

Szef PZLA nie przypuszcza, by lidera tegorocznej listy światowej z wynikiem 81,87 zdeprymowała myśl o olimpijskim niepowodzeniu cztery lata temu w Londynie, gdzie w kwalifikacjach nie zaliczył żadnej próby. - Paweł jest już innym zawodnikiem niż cztery lata temu. Miał wspaniałe wyniki, wygrał wiele imprez. Nie sądzę, żeby nagle mu się przypomniało, że w Londynie było źle" - analizował.

 

Fajdek w najlepszej z trzech prób eliminacji osiągnął 72,00 m. To był 17. rezultat dnia. Z najlepszym wynikiem - 77,64 - do finału awansował Nowicki.