W spotkaniu Amerykanów z Argentyńczykami, czyli zespołów, które zdobywały złote medale na trzech ostatnich igrzyskach olimpijskich, tylko w pierwszej kwarcie zanosiło się na wyrównaną rywalizację. Drużyna z Ameryki Płd. po niespełna sześciu minutach prowadziła nawet 19:9, ale podopieczni trenera Mike'a Krzyzewskiego uporządkowali grę i ostatni fragment tej odsłony wygrali 16:2. Punktową przewagę powiększali w kolejnych kwartach, wygranych 31:19 i 31:21. Ostatnia odsłona, gdy w amerykańskim zespole dłużej grali zawodnicy z ławki, znów była wyrównana (18:17 dla USA), ale zwycięstwo drużyny złożonej w komplecie z graczy NBA nie było tym razem zagrożone. Najwięcej punktów dla USA zdobyli: Kevin Durant - 27, Paul George - 17 i DeMarcus Cousins - 15, a dla pokonanych Luis Scola - 15, Manu Ginobili - 14 i Facundo Campazzo - 13.


Amerykanie, aktualni mistrzowie świata, zmierzą się w półfinale z mistrzem Europy - Hiszpanią, która bez problemów poradziła sobie w środę z Francją 92:67. Najwięcej punktów dla drużyny z Półwyspu Iberyjskiego zdobyli Nikola Mirotic - 23 i Willy Hernangomez - 18, a dla "Trójkolorowych" - 14 - Tony Parker, który po meczu ogłosił, że był to jego ostatni występ w reprezentacji, i Nando de Colo - 13. W hiszpańsko-amerykańskim półfinale dojdzie do rewanżu za ostatnie dwa mecze o złoto igrzysk. Zespół USA wygrał je niewielką różnicą (118:107 w Pekinie, 107:100 w Londynie). Wyrównany był także ćwierćfinałowy mecz tych drużyn w Atenach (102:94 dla Amerykanów).

 

Jako pierwsi występ w olimpijskim półfinale zapewnili sobie koszykarze Australii, gromiąc Litwę 90:64. Do sukcesu zespół trenera Andreja Lemanisa poprowadzili król strzelców igrzysk w Londynie Patty Mills - 24 pkt i Aron Baynes - 16. Najwięcej punktów dla pokonanych uzyskali Mantas Kalnietis i Antanas Kavaliauskas - po 12. Zespół z antypodów uczestniczył w 13 turniejach olimpijskich, czterokrotnie zajął czwartą lokatę, ale nigdy nie cieszył się z medalu. Teraz jest tego bardzo blisko. W walce o finał zmierzy się z występującą po raz pierwszy na igrzyskach jako samodzielne państwo Serbią.


Mecz tej ostatniej z Chorwacją (obydwie drużyny prawo startu w Rio wywalczyły w turniejach kwalifikacyjnych) był najbardziej zaciętym spotkaniem ćwierćfinałowym. Serbowie na początku czwartej kwarty prowadzili już różnicą 14 punktów, rywale na 18 s przed końcem zmniejszyli straty do jednego (79:80), ale nie zdołali już wyrwać im zwycięstwa. Podopieczni trenera Sashy Djordjevica wygrali ostatecznie 86:83. W rywalizacji bałkańskich zespołów wyróżnili się zawodnicy o nazwisku Bogdanovic. Bogdan uzyskał dla Serbii 18 punktów, a Bojan dla Chorwacji - 28.