Początek biegu był dla złotych medalistek z Londynu bardzo udany. Kłopoty zaczęły się dopiero podczas trzeciej długości, gdy Allyson Felix zmieniała English Gardner. Ta pierwsza straciła równowagę, co nie pozwoliło jej w sprawny sposób przekazać pałeczki, która to ostatecznie wylądowała na ziemi i tym samym pogrzebała szansę Amerykanek na awans do finału. Biegaczki ostatecznie pałeczkę podniosły i dobiegły do mety w spacerowym tempie osiągając rezultat 1,06,71. Od razu po biegu zgłosiły jednak protest, który niespodziewanie został przyjęty przez jury.

 

Protest wysłany do IAAF dotyczył uderzenia łokciem przez rywalki, co miało wytrącić z rytmu biegu Felix i spowodować wypadnięcie pałeczki. - Gdy dobiegałam zmian zostałam przez kogoś uderzona. Nie mogłam utrzymać równowagi. Do udanej zmiany zabrakło mi jednego kroku - powiedziała po swoim występie 30-latka.

 

Jeszcze dziwniejsze wydają się zasady rozgrywania powtórzonego biegu. Reprezentantki USA wystartują bowiem na torze... same, a jedynym ich zadaniem będzie pobicie czasu uzyskanego przez ósme w zestawieniu Chinki (42,70). Godzina rozegrania dodatkowego wyścigu nie jest jeszcze znana.

 

Wydaje się, że decyzja jury jest bardzo sprzyjająca dla Amerykanek, jednak powszechnie wiadomo, że utytułowane sztafety mogą liczyć na nieco łagodniejsze traktowanie przez sędziów. Podobnie bywało w przeszłości m.in. z reprezentacją Francji, która w powtórzonym biegu uzyskała wymagany czas i ostatecznie zdobyła... olimpijski medal.