Za pierwszym razem, kiedy to Diaz wszedł do oktagonu po jedenastu dniach przygotowań, wszyscy stawiali na McGregora. Amerykanin sprawił jednak psikusa wszystkim ekspertom, pokonując mistrza kategorii piórkowej duszeniem zza pleców w drugiej rundzie. Po tym, co wydarzyło się na UFC 196, w rewanżu na UFC 202 - kiedy obaj mieli czas na solidny trening - większość widziała faworyta w Diazie. Tym razem jednak wygrał Irlandczyk...

McGregor pokazał to, czego nie pokazał w pierwszej walce. Tym razem częściej używał niskich kopnięć, nie szukał za wszelką cenę nokautu, co przełożyło się na końcowy triumf, mimo wielu trudnych momentów. Po zakończeniu starcia widać było, że Irlandczyk bardzo potrzebował tego zwycięstwa.
Niespodzianka, niespodzianka: król powrócił - krzyknął McGregor, nawiązując do słów Diaza po pierwszej walce, kiedy ten stwierdził, że jego wygrana kompletnie go nie zdziwiła.
Irlandczyk wypowiedział się też odnośnie planu na walkę. Rafael dos Anjos - były mistrz kategorii lekkiej i niedoszły rywal McGregora - walczył kiedyś z Diazem, a częścią jego strategii były właśnie kopnięcia, które osłabiały przeciwnika.

- Przyjął je lepiej, niż myślałem. Nie dał mi tego po sobie poznać. W pierwszych trzech rundach udowodniłem różnice w klasach, lecz później dzięki swojej wytrzymałości wrócił do walki w ostatnich rundach. To była świetna walka, on był świetnym rywalem. Wyciągnął ze mnie wszystko, co najlepsze - powiedział. - Tak jak powiedział mój trener, wygrywamy albo wyciągamy wnioski. I ja wyciągnąłem wnioski z poprzedniego pojedynku - dodał.

Czy zobaczymy jeszcze trzecią walkę oby zawodników. Do tej pory dwa starcia toczyły się w kategorii półśredniej, która nie jest naturalna dla żadnego z nich. Dana White, prezydent UFC, przyznał, że trylogia jest możliwa, ale na pewno nie teraz.
Jeśli chcesz trylogię, to teraz na moich warunkach. Przyszedłem do ciebie do kategorii półśredniej, teraz ty masz przyjść do lekkiej i skończymy to, co zaczęliśmy.