Monaco wygrało na wyjeździe w Nantes 1-0, mimo że zaprezentowało się w prawie rezerwowym składzie (tylko 4 piłkarzy grało w poprzedniej kolejce)  bowiem trener Leonardo Jordim był już myślami przy rewanżu o Champions League i nie chciał podejmować ryzyka. To jednak wystarczyło na Kanarków Waldemara Kity, polskiego właściciela ośmiokrotnego mistrza Francji FC Nantes. Kolejne dobre spotkanie w klubie spod skały (Monaco) rozegrał Glik-skała, bo tak nazywają polskiego stopera francuskie media. Na pewno jego gra spodobała się, siedzącemu na trybunach La Beaujoire, koledze z reprezentacji, Mariuszowi Stępińskiemu, który niecierpliwie czeka na finalizację kontraktu z FC Nantes. Podobno działacze Ruchu Chorzów zwlekają z podjęciem decyzji, nad czym ubolewa Waldemar Kita. Wracając do Glika, trzeba podkreślić, że z meczu na mecz czuje się coraz lepiej, rozegrał w pełnym wymiarze trzy ostatnie mecze, a za występ przeciwko Nantes dostał 6 (w skali 1-10). Po dwóch meczach ligowych ma średnią notę 5,5. Daje mu to najlepszą pozycję w swoim zespole. W środę Monako podejmuje w Champions League hiszpański Villareal. Wystarczy postawić kropkę nad „i”, bo w pierwszym meczu podopieczni Jordima wygrali na wyjeździe (2-1).

W drugiej kolejce rozgrywek Ligue 1 mogliśmy obejrzeć w akcji dwóch innych reprezentantów Polski, Rybusa i Grosickiego. Na Parc Ol w Lyonie, w obecności 42 000 widzów zadebiutował wreszcie Maciej Rybus. Zagrał pełne 90 minut. Początek meczu miał udany, ale później dał się kilka razy ograć. Dostał najgorszą ocenę w linii obrony Lyonu (4). Reporter L’Equipe tak zrecenzował postawę lewego obrońcy reprezentacji Polski : ,,Lewy boczny obrońca dobrze zaczął, ale z minuty na minutę tracił czujność. W pierwszym swoim występie w koszulce Olympique Polak miał kilka problematycznych strat piłki w drugiej połowie. Raz dał się ograć przez Karamoha, co mogło się zakończyć stratą bramki (48 minuta)’’. Wydaje się, że po tym przeciętnym występie nie straci jednak zaufania trenera Bruno Genesio. Najważniejsze jest to, że Olympique wygrał kolejny mecz i utrzymał przodownictwo w tabeli po dwóch kolejkach.

Kamil Grosicki rozegrał chyba swój ostatni mecz na Roahzon Park. FC Sevilla złożyła ofertę transferowa za Polaka opiewającą na 7 milionów euro plus bonusy. Można się spodziewać, że zarówno piłkarz jak i klub skorzystają z tej okazji. Popularny Grosik, który na Allianz Arena w Nicei miał udany debiut sezonu, jakoś nie może przekonać do siebie Christiana Gourcuffa, który w systemie 4-4-2 nie widzi miejsca dla Polaka. Grosicki zastąpił w 60. minucie Henrique i był w miarę aktywny, ale niestety, mało skuteczny. Tak jakby był przygaszony decyzja trenera, który nie wystawił go w wyjściowej jedenastce. Wydaje się, że transfer byłby najlepszym rozwiązaniem dla reprezentanta Polski. Według mojej opinii nasz skrzydłowy zasługuje na lepsze traktowanie. Decyzja powinna zapaść niebawem, bo do końca mercato pozostało już tylko 10 dni.

Niełatwą sytuację przeżywa również Grzegorz Krychowiak, który cały mecz z FC Metz przesiedział na ławce. W pierwszym meczu w ogóle go nie było w kadrze na mecz z Bastią. Czyżby coś nie tak na linii Krychowiak - Unai Emery? Pocieszające jest tylko to ze na ławce towarzyszyli mu tacy piłkarze jak Verratti, Matuidi i Ben Arfa. Ale oni dostali chociaż szansę na kilkanaście minut. Krychowiak takiej szansy nie otrzymał.