Bracia Diaz znani są z imprezowego stylu życia, ale także wielkich umiejętności. Nick, choć ostatni raz w oktagonie pojawił się w styczniu 2015 roku, cały czas pozostaje w niezłej formie. Przekonało się o tym czterech mężczyzn, którzy zaatakowali go w jednym z klubów.

Nick Diaz, choć obdarzony jest wybuchowym temperamentem, o czym mogliśmy przekonać się choćby w trakcie ostatniej konferencji prasowej jego brata, kiedy to wraz z resztą ekipy wdał się w butelkową awanturę, tym razem nie zawinił. Przed trzecią rano jeden z mężczyzn zaczął go wyzywać, lecz zawodnik ze Stockton nie chciał problemów. Wtedy to został zaatakowany przez napastników, którzy... nie wiedzieli kim jest ich ofiara.

Ataki były wyprowadzane wszystkim, co znajdowało się w zasięgu. W ruch poszły choćby krzesła - oberwało się także ochronie. Pracownicy hotelu potwierdzili później, że Diaz nie jest winny. Co ciekawe po całym zamieszaniu stwierdził, iż nie ma zamiaru składać oskarżenia przeciwko nim. - Sam ich ukarałem, dostali za swoje - powiedział.