Po solidnym piątku jedyny Polak w stawce liczył w sobotę na walkę o punkty, ale z powodu nie najlepszych ustawień bolidu podczas porannej sesji kwalifikacyjnej sięgnął dopiero po osiemnaste pole startowe. 22-latek z włoskiej ekipy Trident pokazał jednak determinację i zachował zimną krew po starcie wyścigu, sprawnie omijając rywali, którzy zderzyli się w pierwszym zakręcie. Choć musiał wyjechać na asfaltowe pobocze i spadł na koniec stawki, Janosz przebił się ostatecznie na trzynaste miejsce, z którego jutro o godzinie 9:15 rozpocznie drugi wyścig. Bezpośrednia relacja z niedzielnych zmagań w Polsacie Sport News.

- Po udanym piątkowym treningu byłem bardzo optymistycznie nastawiony do dzisiejszej czasówki i wyścigu, ale rano nie do końca trafiliśmy z ustawienami bolidu i zaliczyliśmy trudną sesję kwalifikacyjną. Moje najszybsze kółko starczyło jedynie na wywalczenie osiemnastej pozycji startowej. Ruszałem z zewnętrznej i w pierwszym zakręcie utknąłem za innymi kierowcami. Chwilę później, na wyjściu z pierwszego nawrotu, doszło do zderzenia dwóch rywali. Aby uniknąć kontaktu musiałem uciekać na asfaltowe pobocze i spadłem na koniec stawki, ale zdołałem przebić się na trzynaste miejsce. Bolid nie prowadził się idealnie, ale starałem się to rekompensować stylem jazdy, co pomogło, ale także dość mocno zużyło opony na finiszu. Jutro wystartuję z trzynastego pola, ale co ważne, z wewnętrznej, a wyścig będzie krótszy, więc zużycie opon będzie mniejszym problemem. Będę chciał jak najbardziej zbliżyć się do punktowanej ósemki, choć oczywiście liczyłem w ten weekend na dużo więcej - powiedział Janosz.