Nowy trener Lecha: Obiecuję ciężką pracę

Piłka nożna
Nowy trener Lecha: Obiecuję ciężką pracę
fot. Cyfra Sport

Chorwat Nenad Bjelica został we wtorek oficjalnie trenerem piłkarzy Lecha Poznań. Zastąpił na tym stanowisku Jana Urbana. Nowego szkoleniowca przedstawił podczas konferencji prasowej wiceprezes klubu Piotr Rutkowski. "Obiecuję ciężką pracę" - zapewnił Bjelica.

„Dziękuję za zaufanie kierownictwu poznańskiego klubu. Obiecuję ciężką, solidną pracę i dobrą grę drużyny. O tym, że trafiłem do wyjątkowego klubu świadczy frekwencja dziennikarzy na dzisiejszej konferencji prasowej. Nigdzie z czymś podobnym się nie spotkałem" - przyznał chorwacki szkoleniowiec.

 

"Dla mnie najważniejsze jest to, aby piłkarze podchodzili do swych obowiązków z maksymalnym zaangażowaniem. By w treningach i spotkaniach dbali o pełną koncentrację i szacunek dla klubu. Mecz można wygrać lub przegrać, ale ważne jest, aby opuszczać boisko z podniesioną głową. Obojętnie z kim przyszło rywalizować - z Legią Warszawa czy z Realem Madryt. Bez tego nie będzie sukcesów" - kontynuował Bjelica.

 

Jak poinformował wiceprezes Rutkowski, umowa chorwackiego trenera z "Kolejorzem" obowiązuje przez dwa sezony z opcją przedłużenia na kolejny.

 

"Od kilku tygodni wiedziałem o zainteresowaniu mną Lecha Poznań. Ja też interesowałem się tym klubem. Widziałem jesienią ubiegłego roku zwycięski mecz Lecha w Lidze Europejskiej z Fiorentiną we Włoszech. Wiedziałem o tym, że zespół zawodził w rozgrywkach nowego sezonu. Pamiętam, że jak trafiłem do włoskiej Spezii Calcio nie było tam żadnego kontaktu między sympatykami tego klubu i piłkarzami. Choć nie awansowaliśmy do Serie A wzajemne relacje uległy diametralnej zmianie. Fani wiedzieli, że zawodnicy dawali z siebie wszystko" - powiedział nowy trener Lecha, który podkreślił, że nie stawiał przed przyjściem do poznańskiego klubu żadnych wymagań transferowych.

 

"Uważam, że potencjał obecnego zespołu pozwala na grę o miejsce w pierwszej trójce ekstraklasy. Każdy z zawodników otrzyma ode mnie szansę występu w pierwszej drużynie. Ktoś kto uważa, że jest ponad klubem nie ma u mnie szans. Co do stylu gry, zaskoczyłem we Włoszech preferując ofensywę. Spoglądano na mnie jak na szaleńca. Co nie znaczy, że będę lekceważył defensywę" - zadeklarował.

 

Bjelica przypomniał, że w trakcie zawodniczej kariery w różnych klubach miał wiele kontaktów z polskimi piłkarzami. "W Betisie Sewilla i w Las Palmas grałem w sumie przez trzy lata z Wojtkiem Kowalczykiem. To był napastnik z dużym potencjałem, który mógł osiągnąć więcej aniżeli mu się udało. W Kaiserslautern grałem z Tomaszem Kłosem, z którym nawet dzieliłem pokój, oraz z Kamilem Kosowskim. A w Austrii występowałem w drużynie z Grzegorzem Szamotulskim, Tomkiem Iwanem i zmarłym już niestety Adamem Ledwoniem. Wszystkich zapamiętałem jako piłkarzy twardych, z bardzo dobrym charakterem” - zakończył.

RK, PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze