Fogiel: Wspaniała polska szóstka znad Sekwany

Piłka nożna
Fogiel: Wspaniała polska szóstka znad Sekwany
fot. PAP
Mariusz Stępiński (z lewej) i Igor Lewczuk zagrają teraz w Ligue 1

Nim o północy ze środy na czwartek zapadła transferowa klamka, doczekaliśmy się szóstego Polaka w Ligue 1. Takiej sytuacji nie było nad Sekwaną od lat 80., kiedy grali tam Joachim Marx, Andrzej Szarmach, Paweł Janas czy Mirosław Tłokiński. Tym razem także nie są to piłkarze drugiego sortu, ale reprezentaci kraju. Jest więc szansa, że polska piłka będzie we Francji reprezentowana godnie.

W Ligue 1 reprezentują nas obecnie: Grzegorz Krychowiak (PSG), Kamil Glik (AS Monaco), Maciej Rybus (Olympique Lyon), Mariusz Stępiński (FC Nantes), Igor Lewczuk (Girondins Bordeaux) oraz Kamil Grosicki, którego transfer do Burnley w ostatniej chwili nie doszedł do skutku.

Po trzech kolejkach nie wszystkim wiedzie się jednak tak, jak powinno. Nie wszyscy idą drogą Kamila Glika, który już na dobre zadomowił się w Monaco i który przekonał Francuzów co do swoich defensywnych umiejętności. Inaczej sprawa się ma z Grzegorzem Krychowiakiem, najdroższym piłkarzem letniego okienka we Francji, który w PSG jeszcze nawet nie zadebiutował.

Bycie najdroższym i wysokie zarobki są dla naszego reprezentanta na pewno małą pociechą. Ale w Paryżu konkurencja jest ogromna. Jeśli trener sadza na ławce takie gwiazdy, jak Blaise Matuidi i Marco Verratti, sytuacja Krychowiaka prawdopodobnie nie zostanie prędko rozwiązana.

Maciej Rybus rozegrał z kolei jak dotąd dwa z trzech meczów w Ligue 1, ale jakoś ciężko mu po tej kontuzji dojść do siebie. Ceni się go za ofensywną grę, a przecież jego głównym zadaniem ma być obrona. Niesety, troszkę to u niego ostatnio szwankuje.

Waldemar Kita ściągnął wreszcie do Nantes młodego piłkarza o sporych umiejętnościach. Mariusz Stępiński trafił do Francji w miejsce Islandczyka Kolbeinna Sigthorssona, który 30 sierpnia przeszedł na wypożyczenie do Galatasaray Stambuł.

Młody Polak tym transferem na pewno umocni swoją pozycję w reprezentacji. Zważając na jego talent, powinien sobie na Loarą poradzić. Oby tylko nie poszedł śladami Roberta Gadochy, któremu po mistrzostwach świata w 1974 roku, gdzie był jedną z największych gwiazd, zapału starczyło tylko na trzy miesiące.

Gadochę na lotnisku w Nantes witały trzy tysiące kibiców. Stępiński co prawda nie miał takiej publiczności, do reputacji "Piłata" jeszcze mu trochę brakuje, ale kto wie, czy swoimi przyszłymi występami nie zapracuje sobie na miano nowego Andrzeja Szarmacha.

Transfer Igora Lewczuka z Legii do Boredeaux przeszedł natomiast bez echa. Żyrondyści nie są co prawda takim potentatem, jak PSG czy Monaco.

Tadeusz Fogiel, RH, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze