Dimitar Berbatow

 

94 bramki w Premier League i 68 na poziomie Bundesligi oraz 38 w dwóch sezonach Ligue 1. Miewał gorsze okresy, zmagał się kontuzjami, ale gdy łapał wiatr w żagle to potrafił strzelać i asystować w kilku spotkaniach pod rząd. Był najdroższym zakupem Sir Alexa Fergusona, jednak później nie miał szczęścia. Kochany przez kibiców i z czasem coraz mniej doceniany przez menadżera. W ostatnim sezonie na Old Trafford siedział albo na ławce albo na trybunach, ale gdy w środku sezonu dostał szansę na występy, to w trzech meczach zdobył… sześć goli!

 

Ostatnio znalazł się w Grecji, w PAOK Saloniki i gdyby zestawić czas spędzony na boisku i gole, strzelał je co 175 minut. Potrafił znaleźć drogę do bramki nawet jeśli na boisko wchodził w 60. minucie.

 

Może historia jego kontuzji nie daje nadziei, że mógłby być trzonem drużyny, ale ewentualny klub mógłby zyskać dobrego zmiennika w napadzie, bo trzeba przyznać, że jeśli nic akurat mu nie dolega, drogę do bramki znajduje z wielką łatwością. Instynktu strzeleckiego nie można mu odmówić.

 

Miroslav Klose

 

Pięć ostatnich lat spędził w Serie A, w Lazio Rzym. W minionym sezonie mało miał okazji, by grać w pełnym wymiarze czasowym, ale tak jak w przypadku Berbatowa piłka wręcz szuka jego nogi, a potem z łatwością wpada do bramki. W sezonie 15/ 16 zanotował siedem goli i osiem asyst, a szczególnie dobrze radził sobie w końcówce sezonu trafiając do siatki w trzech ostatnich meczach. Z jego odejściem z klubu nie chcieli pogodzić się kibice. - "Miroslav Klose jest przykładem profesjonalizmu, niezawodności, rzetelności oraz skromności, cech tak potrzebnych w dzisiejszym futbolu. My, kibice Lazio uważamy, że należy on do nas, dlatego też prosimy go, aby nas nie opuszczał. Taki człowiek jak on wzbogaca prawdziwych kibiców i drużynę" - pisali, w nadziei, że zawodnik może zostanie na jeszcze jeden sezon.

 

38-latek na brak zainteresowania raczej nie narzeka, bo po jego odejściu z Serie A mówiło się, że może wrócić do Niemiec lub wybrać nieco bardziej odległy kierunek jak Australia czy Stany.

 

fot.PAP

 

Mathieu Flamini

 

Ostatni sezon rzeczywiście miał najgorszy odkąd pojawił się w Arsenalu, jednak listopad, grudzień, styczeń i luty rozegrał na naprawdę dobrym poziomie. Sam fakt, że w minionych rozgrywkach w Premier League zaliczył 16 występów z klubem, który bił się o czołówkę świadczy o tym, że wcale nie musiałby wybierać egzotycznych kierunków, by nadal grać w piłę i mogłyby na nim skorzystać porządne europejskie kluby. Nie można mu odmówić poświęcenia ani powiedzieć o nim, że gra na pół gwizdka. Nie odstawia nogi, a jak trzeba to robi za piątego obrońcę. Cesc Fabregas powiedział o nim, że jest najlepszym pomocnikiem z jakim przyszło mu grać. – Iniesta albo Xavi są świetni dla oczu, ale nie dla mnie. Jeśli miałbym wskazać jednego pomocnika wybrałbym między Gilberto Silvą i Flaminim – przyznał Hiszpan, który występował z Francuzem w Arsenalu. Z całej tej stawki jest też stosunkowo młody, bo ma 32 lata.

 

 

fot.PAP

 

Raul Meireles

 

Zawodnik z dużym doświadczeniem na arenie międzynarodowej, bo pomijając fakt, że jest zdobywcą Champions League i angielskich pucharów, to w kadrze Portugalii zaliczył 76 występów i dwie duże imprezy. 1 lipca w wieku 33 lat skończył mu się kontrakt z Fenerbahce.

 

Zawodnik dysponuje przede wszystkim świetnymi uderzeniami z dystansu i dokładnymi długimi piłkami, co pokazuje dobrze fakt, że nawet bramki, które zdobywał zarówno dla tureckiego zespołu, jak i dla poprzednich klubów, były najczęściej posyłane zza pola karnego. 

 

W zeszłym sezonie z walki o skład wykluczyła go kontuzja kolana i późniejsza rehabilitacja, a gdy wrócił przegrał rywalizację z Mehmetem Topalem, który ostatnio założył opaskę kapitańską reprezentacji Turcji oraz z 27-letnim Brazylijczykiem Souzą, którego Fenerbahce pozyskało w lipcu 2015 roku.

 

fot.Cyfrasport

 

Emmanuel Adebayor

 

Ma chyba najbardziej okazałe CV z całego towarzystwa. Do tego 32 lata i ponad 10 lat spędzonych w lidze angielskiej, w której reprezentował aż cztery kluby. Ostatnim był Crystal Palace, gdzie spędził pół sezonu i prawdopodobnie gdyby nie bardzo wysokie wymagania finansowe parę europejskich klubów przyjęłoby go do siebie z otwartymi ramionami również w tym roku - ostatnio jednym z najbardziej zainteresowanych było walczące o awans do Premier League Fulham. Jednak lata spędzone w Premier League, gdzie na tygodniówkach się nie oszczędza sprawiają, że piłkarze nie chcą schodzić poniżej pewnego poziomu, nawet jeśli już najlepsze czasy mają za sobą. Problem stanowić może też charakter piłkarza, z którym nie każdy trener umiałby sobie poradzić.

 

Nicklas Bendtner

 

Co do tego, że napastnik mógłby zostać bohaterem drużyny pojawia się wiele wątpliwości, jednak pewne jest, że w kraju, w którym by zgrał najbardziej skorzystaliby dziennikarze, a sam król social media mógłby nie schodzić z nagłówków gazet. Ostatnie dwa lata Duńczyk spędził w Bundeslidze, ale raptem dziewięć goli dla Wolfsburga nie rzuca na kolana. Dyrektor „Wilków” Klaus Allofs określił go nawet jako osobę „stwarzająca zagrożenie dla klubu”. Tak więc jeśli miałby trafić do nowego zespołu jego nowy trener i działacze musieliby rządzić albo twardą ręką, albo po prostu mieć anielską cierpliwość i wyrozumiałość dla „Lorda Bendtnera”. 

 

fot.Cyfrasport

 

Stephane Sessegnon

 

Były zawodnik PSG, Sunderlandu, a ostatnio West Bromwich Albion ma zdecydowanie najlepszy bilans występów spośród wymienionych piłkarzy. W sezonie 15/16 na boisku pojawił się 31 razy. Ma 32 lata i od 2010 roku występuje w Premier League, a brak klubu w jego przypadku dziwi najbardziej, ponieważ nie można powiedzieć, by w ostatnim czasie zmagał się z kontuzjami lub brakiem formy. Martwić może brak dobrych statystyk strzeleckich, ale tych nie miał wysokich nigdy w karierze.

 

Mark Schwarzer

 

Schwarzer to opcja dla klubów, które potrzebowałyby obsadzić pozycję w bramce, albo raczej mieć zawodnika rezerwowego, który podnosiłby poziom rywalizacji o miejsce między słupkami. Ostatnio pełnił rolę rezerwowego, jednak w klubach, które zdobywały mistrzostwo Anglii - Chelsea i Leicester City.

 

Australijczyk jest z wymienionej grupy zawodników najstarszy, bo ma 43 lata, a ostatnio rolę podstawowego bramkarza pełnił w sezonie 12/13, gdy grał w barwach Fulham. Jeśli w tym sezonie zagrałby w meczu Premier League zostałby jej najstarszym zawodnikiem w historii.

 

fot. PAP

 

Obraniak, Boenisch, Stlilić

 

Z piłkarzy bliżej znanych polskim kibicom bez klubów pozostają Ludovic Obraniak, Sebastian Boenisch i Semir Stilić. Obraniak przez ostatni sezon grał w izraelskiej drużynie Maccabi Hajfa, gdzie zaliczył 28 występów i trzy trafienia. Boenisch natomiast na boisku ostatni raz pojawił się 5 marca jako zawodnik Bayeru Leverkusen. Z kolei Semir Stlić po sezonie 14/15, kiedy był podstawowym zawodnikiem Wisły Kraków, wyjechał do ligi cypryjskiej. W minionych rozgrywkach nie dostawał szans na grę w pełnym wymiarze czasowym i sezon zakończył z bilansem 14 ligowych występów oraz z dwoma trafieniami.