Nigdy nie był ofensywnym wirtuozem, jednak wciąż jest istotną kartą w talii kolejnych menedżerów Liverpoolu. 29-letni Lucas Leiva na co dzień jest środkowym pomocnikiem o zabarwieniu defensywnym, zaś w sobotnim meczu z Leicester City z powodu problemów Jurgena Kloppa z zestawieniem środka defensywy zagrał z konieczności właśnie na tej pozycji.

Liverpool wygrał wysoko, jednak Brazylijczyk popełnił jedną z największych wpadek tego sezonu Premier League. Przy stanie 2:0 dla gospodarzy nie popisał się przy własnym polu karnym i próbując ratować sytuację zagrał piłkę w mało odpowiedzialny sposób na dziesiąty metr przed własną bramką, gdzie wyczekiwał na nią Jamie Vardy. Anglik nie zwykł marnować takich prezentów i pewnie wpakował piłkę do bramki. Lucasowi się upiekło, bowiem zachwycili jego koledzy z ofensywy odprawiając mistrza Anglii aż 4:1.

 

 

Czy Brazylijczyk po meczu posypał głowę popiołem? Miał dużo szczęścia, bowiem ofensywny festiwal przyćmił jego błąd - mógł więc z wielkim uśmiechem zażartować ze swojej wpadki:
To moja pierwsza asysta od dziesięciu lat!

 

 

Więcej o tym meczu TUTAJ