Sytuacja z tą ostatnią jest jednak warta wyjaśnienia – Natalia Madaj, nasza mistrzyni olimpijska z Rio de Janeiro „na jednym z treningów dostała piłką w oko i myślała, że jej ono wypłynęło” – czytamy w oficjalny oświadczeniu polskiej wioślarki. „Okazało się, że miałam wylew wewnętrzny, nic nie widziałam i prawie tydzień leżałam w szpitalu. Lekarze podali mi w kroplówce lek, który nazywa się mannitol. To środek obniżający ciśnienie śródczaszkowe i śródgałkowe. Dzięki temu mogłam odzyskać wzrok i powstrzymać, a potem wyleczyć wylew z oka. Cała sytuacja została zgłoszona do związku, ale przede wszystkim do Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) i dokument, który opublikowali hakerzy, jest właśnie tego potwierdzeniem” – powiedziała Madaj.


– I właśnie w takich sprawach powinny działać pozwolenia! Nagłych i krótkotrwałych! – napisała Kowalczyk na koncie twitterowym. Nasza narciarska mistrzyni jest wielką przeciwniczką medycznego usprawiedliwiania stosowania dopingu przez wiele jej rywalek. Twierdzi, że często są to oszustwa. Jak się okazuje być może jest to furtka dla nielegalnego wspomagania.


Wyciek rosyjskich hakerów pokazał, że z takiej furtki korzystają nawet najwięksi: tenisowe siostry Williams, kolarscy mistrzowie Chris Froome i Bradley Wiggins, Petra Kvitowa z Czech, czterokrotnie złota medalistka w gimnastyce Amerykanka Simone Biles czy Robert Harting z Niemiec.


Kiedy jest to uzasadnione? Na ile gwiazdom tym się upiekło, bowiem są lokomotywami tenisa, kolarstwa, czy lekkoatletyki? Czy gdyby wszyscy oni pochodzili z Rosji, nie byliby z automatu od razu dyskwalifikowani? Ironizując w stylu Justyny Kowalczyk – skoro są tacy chorzy, to może nie powinni uprawiać zawodowo sportu?


Z drugiej strony dokumenty udostępnione przez „Fancy Bears” pokazują, że wszystko działo się przy wiedzy i za zgodą WADA, czyli... legalnie. Czyli nie powinno być w tym niczego zdrożnego. A może wręcz przeciwnie? Dlaczego światowa agencja do walki z dopingiem zezwalała wraz z federacjami poszczególnych sportów na krótkotrwałe, ale wielokrotne i przez kilka lat stosowanie środków dopingujących?


Pytań jest i będzie więcej. Rosyjscy hakerzy z „Fancy Bears” zapowiadają bowiem kolejne przecieki z WADA, czy też ADAMS, czyli systemu mającego w teorii tworzyć sieć kontroli sportowców i zbierania wiadomości na temat ich medycznych i fizycznych parametrów, aby zapobiegać niedozwolonemu wspomaganiu. Wygląda na to, że walcząc z rosyjskimi przekrętami, światowe władze sportowe niechcący mogą odsłonić inne potęgi światowe. Kołdra jest za krótka, aby przykryć hipokryzję walki z dopingiem.